Prawa dziecka w prawie cywilnym, prawie karnym i prawie pracy

Interpretacja pojęcia „interes dziecka”, rozumianego jako dobro dziecka, zależy od światopoglądu, potencjału intelektualnego i emocjonalnego, koncepcji wychowawczych, osobistych doświadczeń, itd. Przesłanką jaką jest „dobro dziecka”

w praktyce okazuje się kategorią bardzo subiektywną i relatywną. Według doktryny prawniczej dobro dziecka jest jednoznaczne z interesem społecznym. Ostatecznie przyjęto jednak tezę, iż obu pojęć nie należy utożsamiać. Jeśli uznamy, że dziecko to człowiek, który z racji wieku wymaga szczególnej troski, należy się zgodzić, że przysługują mu podstawowe prawa i wolności osobiste przynależne osobie ludzkiej. Słuszne, więc wydaje się rozpatrywanie „dobra dziecka” w kategoriach przysługujących mu i zagwarantowanych praw i wolności.

Prawo do tożsamości należy rozumieć jako prawo do nazwiska, obywatelstwa, prawo do wiedzy o własnym pochodzeniu genetycznym i biologicznym. Polskie przepisy prawne nie dopuszczają sytuacji, w której dziecko nie miałoby aktu urodzenia. Prawo o aktach stanu cywilnego z 29 IX 1986 roku (artykuł 38 ustęp 1) stanowi, że urodzenie dziecka należy zgłosić w ciągu 14 dni od dnia urodzenia. W każdej sytuacji i każde dziecko ma zagwarantowane prawo do nazwiska i imienia (artykuł 72, 88, 89 KRiO oraz przepisy o Aktach stanu cywilnego artykuł 50 ustępy 1,2). Ponadto dziecko ma od chwili urodzenia polskie obywatelstwo jeżeli przynajmniej jedno z rodziców jest obywatelem polskim. Nie istnieją natomiast przepisy regulujące pochodzenie dziecka – w przypadku stosowania tzw. prokreacji medycznie wspomaganej. W Polsce rodzi się coraz więcej dzieci, które zostały poczęte nie w sposób naturalny. Prawo dziecka do tożsamości staje się szczególnie istotne wobec zróżnicowania pochodzenia prawnego i genetycznego. Uregulowania wymaga również kwestia tzw. zastępczego macierzyństwa (implantacja embrionu do łona matki zastępczej). Dyskusyjne wydają się też regulacje dotyczące zmiany nazwiska dziecka dopuszczalne przy adopcji (artykuł 122 § 3 KRiO dopuszcza zmianę imion), uznania dziecka (artykuł 89 § 1 KRiO) i małżeństwa matki (artykuł 90 § 1 KRiO). Małe dziecko nieświadome decyzji dorosłych może nigdy nie poznać swojego pierwotnego nazwiska, chociaż nazwisko, jako dobro osobiste, jest chronione (artykuł 23 KC). Jeżeli dziecko nie ukończyło 13 roku życia rodzice naturalni lub adopcyjni mają prawo mu zmienić nazwisko (imię) bez jego zgody. 13-latek jest w lepszej sytuacji, gdyż w podobnej kwestii wymagana jest jego zgoda. Z psychologii rozwojowej wiadomo, że świadomość własnej odrębności, a w tym własnego imienia i nazwiska posiadają dzieci znacznie młodsze. Granica wieku, w której niezbędna jest zgoda dziecka, winna być zatem znacznie obniżona.

Dla dzieci do 13 roku życia polskie prawo nie przewiduje żadnych uprawnień do podejmowania decyzji we własnych sprawach. Wyjątek stanowi honorowanie drobnych umów w zakresie życia codziennego, np. zakupy (artykuł 14 KC). We wszystkich sprawach dziecka decyzje podejmują rodzice (opiekunowie prawni, sąd rodzinny). Po ukończeniu 13 roku życia zgodnie z artykułem 15 KC dziecko uzyskuje tzw. ograniczoną zdolność do czynności prawnych, co oznacza , że małoletni może zawierać umowy powszechnie zawierane w bieżących sprawach. Małoletni ma także prawo dysponować własnym zarobkiem według artykułu 21 KC, który dotyczy pracujących 15-latków.

Kodeks pracy – artykuł 190 § 2 zakazuje zatrudniania osób, które nie ukończyły 15 lat. Ponadto 13-latek ma prawo samodzielnie dysponować przedmiotami oddanymi mu do użytku (artykuł 22 KC). A artykuł 65 KPC przyznaje dziecku powyżej 13 roku życia ograniczoną zdolność procesową w sprawach wynikających z czynności prawnych, których może ono dokonać samodzielnie. W zakresie postępowania nieprocesowego artykuł 573 § 1 KPC w związku z artykułem 510 KPC stanowi, że dziecko od 13 roku życia może być uczestnikiem postępowania, które jego dotyczy. Nie jest to jednak przepis powszechnie stosowany w sprawach rodzinnych. Artykuł 573 § 2 KPC umożliwia wyłączenia osobistego uczestnictwa dziecka, jeżeli ze względu na jego dobro taki udział jest niewskazany.

W sprawach o rozwód, sprawowanie przez rodziców władzy rodzicielskiej, ustalenie miejsca pobytu dziecka, umieszczenie w placówce wychowawczej, sąd w zasadzie nie dopuszcza do uczestnictwa dziecka. W tych wypadkach ma ono na ogół możliwość wyrażania swojej woli wobec biegłych psychologów w Rodzinnych Ośrodkach Diagnostyczno-Konsultacyjnych. Jednakże sąd nie musi uwzględniać opinii biegłych, a i opinie biegłych nie zawsze uwzględniają wolę dziecka. Jednym z wyraźnych przykładów ilustrujących fakt, że dzieci w Polsce nie mają w wystarczającym stopniu zabezpieczonego prawa do wyrażania własnej woli w sprawach ich dotyczących jest kwestia rozwodu rodziców. Sąd bardzo często, zwłaszcza w sytuacjach silnie konfliktowych, decyduje arbitralnie, który z rodziców będzie sprawować bezpośrednią opiekę nad dzieckiem. Podobnie dzieje się w sprawach, gdy orzekane są kontakty z tym z rodziców, który nie sprawuje bezpośredniej opieki nad małoletnim.

Warto jeszcze wspomnieć co na temat powyższego prawa mówi Konwencja o prawach dziecka, ratyfikowana przez Polskę. Otóż artykuł 12 Konwencji daje dziecku zdolnemu do wyrażania we wszystkich sprawach go dotyczących, przyjmując te poglądy z należytą uwagą, stosownie do wieku i dojrzałości dziecka. W tym celu dziecko będzie miało w szczególności zapewnioną możliwość wypowiadania się w każdym postępowaniu sądowym i administracyjnym dotyczącym dziecka, bezpośrednio lub za pośrednictwem przedstawiciela bądź odpowiedniego organu, zgodnie z zasadami proceduralnymi prawa wewnętrznego.

Na gruncie prawa polskiego postanowienie to jest w zasadzie realizowane przez artykuł 573 § 2 KPC oraz instytucję biegłego w RODK. Polska ratyfikując Konwencję złożyła deklarację (która jest faktycznie zastrzeżeniem), iż „uważa, że wykonanie przez dziecko jego praw określonych w artykułach od 12 do 16 dokonuje się z poszanowaniem władzy rodzicielskiej, zgodnie z polskimi zwyczajami i tradycjami dotyczącymi miejsca dziecka w rodzinie i poza rodziną”. Ta deklaracja jest wyrazem obaw dorosłych przed przyznaniem dziecku praw do samostanowienia. Praktycznie oznacza pełne podporządkowanie dziecka rodzicom, głęboko zakorzenione w naszej tradycji[1].

Na straży prawa do życia bez przemocy stoi przede wszystkim w prawie polskim ustawa zasadnicza. Konstytucja RP zgodnie z artykułem 40 zakazuje stosowania kar cielesnych. Nie przewiduje on żadnego wyjątku, z czego wynika, że kar takich nie wolno wymierzać nikomu, dzieciom także. Można przypuszczać, że zwolennicy dopuszczalności bicia dzieci sięgną po kontekst artykułu 40. W swym zdaniu pierwszym stanowi on, że „nikt nie może być poddany torturom ani okrutnemu, nieludzkiemu poniżającemu traktowaniu i karaniu”. Zechcą oni przekonać, że także w zdaniu drugim chodzi o podobne ekstremalne praktyki, nie zaś o powszechny i ponoć akceptowany zwyczaj. W żadnym razie taka nadinterpretacja nie może unicestwiać normatywnego sensu owego przepisu. Jest on bowiem oczywisty i jednoznaczny. Zdanie pierwsze zawiera postanowienie: zakazuje ono jakiegokolwiek poniżającego karania, a nawet traktowania. Tym samym ochronny charakter normy artykuł 40 uległ rozszerzeniu, nie zaś zawężeniu. Na tym tle umiarkowany wydaje się artykuł 72 ustęp 3 Konstytucji RP. Zgodnie z nim „w toku ustalania praw dziecka organa władzy publicznej oraz osoby odpowiedzialne za dziecko są obowiązane do wysłuchania i w miarę możliwości uwzględniania zdania dziecka”. Przepis ten dotyczy każdego organu władzy publicznej, w tym także sądu, oraz każdej osoby odpowiedzialnej za dziecko, w szczególności jego rodziców. Wynika z tego, że obowiązek wysłuchania dotyczy każdego dziecka, które może swoją wolę lub opinię wyartykułować.

Podobną regulację zawiera kodeks rodzinny i opiekuńczy, choć paradoksalnie odnosi ją tylko do dziecka pozostającego pod opieką (artykuł 158 KRiO). Bliźniacze postanowienia zawiera konwencja o prawach dziecka (artykuł 12), pokrewne regulacje znajdują się również w innych konwencjach ratyfikowanych przez Polskę (np. europejskiej konwencji o uznawaniu i wykonywaniu orzeczeń dotyczących pieczy nad dzieckiem oraz o jej przywracaniu). Nie ulega jednak wątpliwości, że umieszczenie tego przepisu w Konstytucji RP nadaje mu szczególną rangę: nakazuje bowiem respektowanie podmiotowości dziecka w najszerszym normatywnym spektrum; koncentruje się przy tym na praktyce i zamiast  dobrotliwych frazesów wymusza konkretne zachowania[2].

Przemoc wobec dziecka, ze względu na różnice w definiowaniu zakresu tego pojęcia nie jest łatwa do jednoznacznego opisu. Ewidentne przypadki fizycznego znęcania – uszkodzenie ciała w takim stopniu, że dziecko wymaga hospitalizacji – są traktowane jako przestępstwo i wówczas Kodeks karny (artykuł 184) przewiduje karę pozbawienia wolności od 6 miesięcy do 5 lat. Najczęściej w wypadku przestępstw wobec małoletnich stosuje się taką samą kwalifikację, jak co do dorosłych, np. artykuł 182 KK, który dotyczy przestępstwa przeciwko nietykalności cielesnej, w związku z artykuł 184 KK. Ten drugi nie wyodrębnia znęcania się nad dziećmi, mówi ogólnie o znęcaniu się nad rodziną, co utrudnia prowadzenie resortowej ewidencji tego typu przestępstw wobec dzieci. Na przykład w 1991 roku z artykułu 184 KK było 11067 skazań, z czego nie wiadomo w jakim procencie dotyczyły one przestępstw wobec dzieci.

Nadmierne bicie i złe traktowanie dzieci nazywane jest nadużywaniem władzy rodzicielskiej i w takich przypadkach oraz w przypadku zaniedbania obowiązków prawo (artykuł 109 KRiO) przewiduje ograniczenie władzy rodzicielskiej i nadzór kuratora lub w ostateczności pozbawienie władzy rodzicielskiej (artykuł 111 KRiO), jeżeli ograniczenie okazuje się nieskuteczne. Polski Kodeks rodzinny i opiekuńczy zawiera zapis stwierdzający, że dzieci są winne rodzicom posłuszeństwo (artykuł 95), co nie wprost upoważnia rodziców do karcenia dzieci, jeśli ocenią ich zachowanie jako niewłaściwe. Ustawa nie rozstrzyga, jakie środki mogą rodzice stosować, by osiągnąć posłuszeństwo. Uważa się jednak, że kary cielesne są dozwolone pod warunkiem, że nie spowodują szkody na zdrowiu fizycznym i psychicznym dziecka. W pięciu krajach europejskich na przykład, takich jak: Dania, Szwecja, Norwegia, Finlandia i Austria stosowanie jakichkolwiek form karcenia fizycznego jest prawnie zakazane. Przy czym należy podkreślić, że takie zapisy prawne mają moc przede wszystkim obligacji moralnej, o wiele ważniejszej niż przewidywane sankcje.

Przemoc w rodzinie, przejaw patologicznych relacji rodzice-dzieci jest w naszym kraju zjawiskiem dość powszechnym. Na przykład w badaniach A. Piekarskiej nad przemocą w rodzinie, aż 97% rodziców przyznało się do stosowania wobec dzieci różnych form agresji (krzyk, groźby), 82%- do tzw. klapsów, 67%- bicia ręką, 39%-do solidnego lania, 44%- do bicia pasem lub innym przedmiotem, a aż 25% do stosowania szczególnie surowych kar, jak na przykład wyrzucenie z domu czy pozbawienie jedzenia. Wyniki tych badań potwierdzają potoczne obserwacje, że rodzice wymagają od dzieci nadmiernej podległości i podporządkowania, bez poszanowania ich praw podmiotowych. Większość przejawów przemocy należy traktować jako niewłaściwe metody wychowawcze i oczywiście nie należy ich penalizować, a jedynie próbować zmienić poprzez szeroko pojętą edukację. Wciąż stanowi trudny do rozwiązania w polskim systemie opieki problem ujawniania i ewidencji przypadków przemocy wobec dzieci. Jednym ze źródeł ewidencji wypadków drastycznego znęcania się fizycznego lub przemocy seksualnej wobec dzieci mogłyby być rejestry szpitalne, ale w polskich szpitalach są one zazwyczaj niepełne albo w ogóle nie prowadzone. Zgodnie z rozporządzeniem MZiOS z 1971 roku takie przypadki winny być rejestrowane jako jednostka chorobowa – zespół dziecka maltretowanego (E-967) i zgłaszane przez lekarzy do prokuratury. Przemoc fizyczna i zaniedbanie obowiązków wobec dziecka są w szczególnie drastycznych przypadkach stosunkowo łatwe do ujawnienia. Natomiast w przypadku przemocy emocjonalnej i seksualnej sprawcy w większości wypadków są praktycznie bezkarni, a dziecko bez szans na uzyskanie pomocy. Wynika to głównie z trudności w wykryciu przestępstwa i udowodnienia go w toku śledztwa.

Z nielicznych badań polskich i bogatych światowych wiadomo, że najczęściej sprawcami wykorzystywania seksualnego dzieci są osoby dziecku najbliższe (ojczym, konkubin). Według szacunkowych danych najczęstszymi ofiarami są dziewczynki w wieku 6-10 lat, a ujawniania się na ogół przypadki najbardziej drastyczne. Dzieci-ofiary skłaniane są przez sprawców do zachowania tajemnicy, a jeśli nawet odważą się powiedzieć prawdę, przełamując strach, poczucie winy i wstyd, to zazwyczaj dorośli nie chcą im wierzyć. Czynności śledcze w celu zgromadzenia materiału dowodowego są dla dziecka silnym przeżyciem traumatycznym. Ponadto prokuratorzy na ogół zeznania dziecka traktują jako mniej wiarygodne, niż zeznania dorosłych. Konsekwencją takiego stosunku do zeznań dziecka jest stawianie go w sytuacji osoby niewiarygodnej, która musi przekonywać, że faktycznie doznała krzywdy.

Artykuł 175 KK dotyczy kazirodztwa i obłożony jest sankcją pozbawienia wolności od 6 miesięcy do 5 lat. Z kolei artykuł 176 KK dotyczy czynu lubieżnego wobec osoby poniżej 15 roku życia i przewiduje karę pozbawienia wolności od 1 roku do 10 lat. Dziecko do 15 roku życia nigdy nie jest traktowane jako współwinne. Ochronę dziecku zapewnia także artykuł 177 KK, który za czyn nierządny w obecności nieletniego przewiduje karę pozbawienia wolności do 1 roku lub grzywnę. Zaś artykuł 168 KK dotyczy gwałtu i przewiduje karę pozbawienia wolności od 1 roku do 10 lat. W wielu państwach europejskich na przykład istnieje od dawna zorganizowany system pomocy krzywdzonym dzieciom i krzywdzącym rodzicom, nastawiony przede wszystkim na terapie, a nie ściganie i karanie. Organizacje pozarządowe i instytucje zajmujące się problematyką „wykorzystywania dzieci” mają szerokie kompetencje i autonomię, nie są zobowiązane do zgłaszania przypadków stwierdzonych przez siebie przestępstw przemocy organom ścigania.

Prawo dziecka do informacji rozumiane jest jako nieograniczony dostęp do uzyskiwania wiedzy o wszystkim, co dziecko interesuje. Oznacza to swobodny wybór dziecka w zakresie informacji, do jakich chciałoby mieć dostęp, a więc szeroko rozumianej edukacji, której kierunek w szerszym niż dotychczas zakresie mogłoby wyznaczać samo dziecko. Problem ten dotyczy przede wszystkim takich kwestii jak wychowanie seksualne, religijne oraz znajomości praw, jakie dziecku przysługują, zwłaszcza, że preferencje dziecka mogą być odmienne, niż jego rodziców. Konwencja obliguje Państwa-strony do szerzenia informacji na temat postanowień w niej zawartych. Mówi także o prawie dziecka do informacji pochodzących z różnych źródeł krajowych i międzynarodowych, jednocześnie zalecając ochronę dzieci przed informacjami i materiałami szkodliwymi (artykuł 17). Gwarancję takiego prawa mogłoby stanowić funkcjonowanie w państwie systemu kształcenia, opartego na nie dyskryminowaniu  jakiegokolwiek światopoglądu, a nie formułowanie przepisów prawnych w tym zakresie.

Realizacja prawa do odpowiedniego standardu życia jest przede wszystkim uzależniona od sytuacji bytowej rodziny, na którą niemały wpływ ma polityka społeczna państwa. Istotne znaczenie mają zarówno rozwiązania socjalne (pomoc społeczna, zasiłki, itp.) jak również polityka kredytowa i podatkowa (np. ulgi podatkowe dla rodzin wielodzietnych). Precyzyjne omówienie realizacji prawa do odpowiedniego standardu życia wymagałoby podjęcia pogłębionych analiz z zakresu ekonomii i prawa socjalnego. Warto jednak zaznaczyć, że szacuje się, że około 34% ludności Polski w 1991 roku znalazła się w sferze dochodów niskich. Najniższe dochody uzyskują rodziny wielodzietne i samotne matki z dziećmi, stanowiące ok. 19,6% ogółu rodzin. W rodzinach wielodzietnych żyje około 3,5 mln dzieci, a w rodzinach niepełnych około 2,2 mln. Tak więc liczba dzieci zagrożonych ubóstwem jest niewątpliwie duża[3].

Artykuł 48 ustęp 1 zdanie 1 Konstytucji RP wzbudził wiele emocji podczas prac legislacyjnych. Nikt przy tym nie kwestionował zasadności postanowienia, że „rodzice mają prawo do wychowywania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. Uznano nawet za konieczne powtórzenie owej reguły w odniesieniu do wychowania i nauczania moralnego oraz religijnego (artykuł 53 ustęp 3). Tyle tylko, że w obu przypadkach dodano, że owo wychowanie i nauczanie „powinno uwzględniać stopień dojrzałości dziecka, a także wolność jego sumienia i wyznania oraz jego przekonania”. Wymowa tej regulacji jest jednoznaczna. Należy przy tym dodać, że nakaz uwzględniania stopnia dojrzałości dziecka jest niezależny od respektu dla jego wolności sumienia, wyznania oraz przekonań. Cała niezwykłość tego przepisu polega zaś na tym, że wyraźnie odnosi się do dzieci zasadę ogólną, powszechnie dotychczas akceptowaną w prawie polskim (np. w KC oraz ustawie o gwarancjach wolności sumienia i wyznania).

Dla ochrony praw dziecka w Polsce powołano Rzecznika Praw Dziecka, a artykuł 72 ustęp 4 Konstytucji RP określa kompetencje i sposób jego powoływania. Wynika z tego, że inaczej niż dotyczące Rzecznika Praw Obywatelskich, wszystkie merytoryczne postanowienia znajdą się poza ustawą zasadniczą. Mimo to dziecięcy rzecznik jest organem konstytucyjnym, nie tylko z nazwy, ale również normatywnie pokrewnym instytucji rzecznika wszystkich obywateli, o czym świadczą artykuł 103 ustęp 1 zdanie 1 i artykuł 108 Konstytucji[4].

[1] E. Czyż, J. Szymańczak, Prawa dziecka w rodzinie, Warszawa 1993, s. 5-13.

[2] J. Zaporowska, J. Mazurkiewicz, Wychowanie bez pasów i kijów, Rzeczpospolita 1998, Nr 35, s. 6.

[3] E. Czyż, J. Szymańczak, Prawa dziecka w rodzinie, Warszawa 1993, s. 14-18.

[4] J. Zaporowska, J. Mazurkiewicz, Wychowanie bez pasów i kijów, Rzeczpospolita 1998, Nr 35, s. 6.

Reklamy
Opublikowano prace magisterskie | Otagowano , , | Dodaj komentarz

Konstytucja RP zgodnie z artykułem 72 zapewnia ochronę praw dziecka

Wskazuje, że dziecko pozbawione opieki rodzicielskiej ma prawo do opieki i pomocy władz publicznych. Ponadto każdy ma prawo żądać od organów władzy publicznej ochrony praw dziecka  przed przemocą, okrucieństwem, wyzyskiem i demoralizacją.

Polskie regulacje prawne przewidują umieszczenie dziecka poza rodziną w sytuacji, gdy zagrożone jest jego dobro. Tak właśnie stanowi artykuł 109 KRiO. Sąd opiekuńczy może zarządzić umieszczenie małoletniego w rodzinie zastępczej albo placówce opiekuńczo-wychowawczej. Na mocy artykułu 109 KRiO sąd ma szereg innych możliwości ingerencji począwszy od zobowiązania się rodziców i małoletniego do określonego postępowania, do ustanowienia nadzoru kuratora. Umieszczenie w placówce jest w hierarchii zarządzeń na ostatnim miejscu i winno być traktowane jako ostateczność. W praktyce nie zawsze tak się dzieje.

Odseparowanie dziecka od rodziców na mocy artykułu 109 KRiO nie jest całkowite i pozostawia rodzicom szereg uprawnień wynikających z władzy rodzicielskiej. Rodzice mogą i mają obowiązek interesowania się dzieckiem i warunkami w jakich ono przebywa, informowania sąd o dostrzeżonych uchybieniach, do nich należy podejmowanie decyzji w istotnych sprawach dziecka np. o konieczności przeprowadzenia operacji. Rodzice mają też prawo do odwiedzania dziecka, zachowują uprawnienie do osobistej styczności z nim, jeżeli sąd nie postanowi inaczej, na mocy artykułu 113 KRiO. Rodzice mają też obowiązek alimentacji dziecka na koszt skarbu państwa, zwalniając rodziców z obowiązku utrzymywania dziecka w placówce.

Zarządzenia dopuszczalne na podstawie artykułu 109 KRiO nie mają charakteru penalnego, nie są w istocie środkiem represji w stosunku do niedbałych rodziców, lecz środkiem ochrony zagrożonego dobra dziecka[1].

[1] E. Czyż, Międzynarodowe standardy opieki nad dzieckiem pozbawionym opieki rodziców, [w:] JEG ACALTA, Kraków 2000, s. 9-12.

Opublikowano prace magisterskie | Otagowano | Dodaj komentarz

Konwencja o prawach dziecka

Wracając do Konwencji o prawach dziecka istotne jest, że zgodnie z jej postanowieniami, w pierwszej kolejności odpowiadają za dziecko rodzice. Odpowiedzialność państwa zaś jest subsydiarna. Subsydiarność ta ma dwa aspekty. Pierwszy polega na działaniach ustawodawczych i administracyjnych, mających na celu zapewnienie dziecku takich dóbr, których rodzice zapewnić mu nie mogą. Należą do nich: ochrona zdrowia, szkolnictwo, zabezpieczenie praw socjalnych oraz pomoc udzielona rodzicom w wykonywaniu obowiązków przez rodziców. Drugi aspekt omawianej subsydiarności polega na zastąpieniu rodziców w razie ich śmierci lub jeśli z innych względów nie mogą oni wykonywać swoich obowiązków wobec dziecka. Do obowiązków państwa w takiej sytuacji, zgodnie z artykułem 20 Konwencji, należy zabezpieczenie dziecka przez ustanowienie opiekuna prawnego, umieszczenie dziecka w rodzinie zastępczej lub placówce opiekuńczo-wychowawczej.

Artykuł 19 Konwencji zawiera nakaz, aby państwa podejmowało „wszelkie właściwe kroki w dziedzinie ustawodawczej, socjalnej oraz wychowawczej dla ochrony dziecka przed wszelkimi formami przemocy fizycznej bądź psychicznej krzywdy lub nadużyć, zaniedbania bądź niedbałego traktowania lub wyzysku”. Stąd więc wynika, że za ochronę dziecka przed negatywnymi skutkami konfliktu między jego rodzicami jest odpowiedzialne państwo[1].

Konwencja formułuje zasadę równości praw wszystkich dzieci i wymienia kryteria, które nie mogą być podstawą dyskryminacji i zróżnicowania dzieci. Są to: rasa, kolor skóry, płeć, język, religia, opinie polityczne lub inne dziecka, lub jego rodziców czy opiekunów, pochodzenie narodowe lub społeczne, sytuacja rodzinna, pochodzenie etniczne, wiara i praktyki religijne, sytuacja majątkowa, poziom wykształcenia, urodzenie lub jakiekolwiek inne względy (artykuł 3 ustęp 1). Zasada równych praw i niedyskryminacji figuruje we wszystkich podstawowych dokumentach międzynarodowych z dziedziny praw człowieka. Podkreślić jednak trzeba, że jest ona najbogatsza, to znaczy zawiera największą liczbę kryteriów, które nie mogą być podstawą jakiegokolwiek zróżnicowania, właśnie w Konwencji o prawach dziecka. Przepis ten nie ogranicza się tylko do proklamowania zasady równości praw, ale zobowiązuje państwa do podjęcia odpowiednich środków, by dziecko było skutecznie chronione przed wszelkimi formami dyskryminacji lub sankcji z powodu sytuacji prawnej, działalności, opinii lub przekonań religijnych swych rodziców, opiekunów lub innych członków rodziny. Ogólne obowiązki państwa w zakresie realizacji praw proklamowanych w Konwencji określone są w jej artykule 5, który stanowi, że państwa zobowiązują się podjąć wszelkie odpowiednie środki ustawodawcze i administracyjne, przy uwzględnieniu możliwości, jakimi dysponują i w razie potrzeby w ramach współpracy międzynarodowej, dla zagwarantowania praw uznanych w Konwencji.

Konwencja rozwiązuje kwestię obywatelstwa dziecka w podobny sposób co wcześniej wspomniana konwencja o bezpaństwowcach. Zobowiązuje ona Państwa-strony do zagwarantowania obywatelstwa każdemu dziecku urodzonemu na jego terytorium, jeżeli nie przysługuje mu inne obywatelstwo (artykuł 2).

Obowiązek uwzględniania interesu dziecka we wszystkich decyzjach podejmowanych przez instytucje publiczne i prywatne, sformułowany już w preambule, powtórzony jest w artykule 3. Przepis ten dodaje ponadto, że we wszystkich postępowaniach sądowych i administracyjnych, w których w grę wchodzi interes dziecka, winna być przewidziana możliwość wysłuchania punktu widzenia samego dziecka, i winien on być brany pod uwagę. Artykuł zobowiązuje także państwa do podjęcia odpowiednich kroków ustawodawczych i administracyjnych w celu zapewnienia dziecku ochrony i opieki, koniecznej dla jego dobra, uwzględniając prawa i obowiązki rodziców i opiekunów lub innych osób prawnie odpowiedzialnych. Przewiduje on nadto, iż państwa będą czuwać, by kierownictwo i personel instytucji, które bezpośrednio zajmują się dziećmi, podlegały odpowiedniej kontroli.

Państwa uznają, że dziecko powinno korzystać z opieki swych rodziców, a jego miejsce pobytu określane jest przez ojca i matkę lub jedno z nich (artykuł 6 ustęp 1). Jednocześnie przepis ten przewiduje możliwość oddzielenia dziecka od jednego lub obojga rodziców, na podstawie decyzji kompetentnych organów, o ile jest ona podyktowana interesem dziecka. W dalszym ciągu są wskazane okoliczności, które uzasadniają tego rodzaju decyzje oraz tryb ich postępowania. W artykule tym określone są również warunki kontaktowania się dziecka z rodzicami, jeśli jest od nich oddzielone oraz obowiązki państwa z tym związane.

Konwencja reguluje zasady łączenia rodzin, w sytuacji gdy jest to związane z wyjazdem rodziców lub dzieci do innego państwa. Przewiduje, że podania w tych sprawach winny być załatwiane „w sposób pozytywny, humanitarny i szybki”. Jednocześnie zagwarantowana jest możliwość kontaktu dzieci z rodzicami, jeśli ci ostatni zamieszkują na terytorium innego państwa, na podobnych zasadach o jakich już mówiłam. Sygnatariusze Konwencji zobowiązani są podjąć kroki dla zapobieżenia nielegalnemu przesiedlaniu dzieci za granicę. Ma to się odbywać między innymi na drodze zawierania odpowiednich umów międzynarodowych.

Państwa gwarantują dziecku prawo swobodnego wyrażania opinii we wszystkich kwestiach (artykuł 7). Uznają również prawo dziecka do wolności myśli, wyznania i religii, która obejmuje również prawo dostępu do wykształcenia w duchu obranej religii lub wiary. Dalsze postanowienia tego artykułu określają uprawnienia rodziców do kierowania dzieckiem w zakresie wykonywania tego prawa.

Artykuł 8 z kolei stanowi, że rodzice, a w odpowiednich przypadkach opiekunowie, ponoszą  odpowiedzialność za wychowanie i rozwój dziecka. Państwa podejmą wszelkie niezbędne kroki, aby zagwarantować uznanie zasady, że oboje rodzice ponoszą wspólną i jednakową odpowiedzialność. Dla zapewnienia i popierania praw proklamowanych w Konwencji państwa udzielać będą odpowiedniej pomocy rodzicom i opiekunom, i będą popierać rozwój instytucji powoływanych do troszczenia się o dzieci. Dzieci rodziców pracujących zawodowo mają prawo do korzystania z usług specjalnych instytucji powoływanych do sprawowania opieki nad dziećmi i do odpowiednich ułatwień. Instytucje i usługi te będą odpowiadać kryteriom ustalonym przez odpowiednie władze, szczególnie w zakresie bezpieczeństwa i warunków zdrowotnych. Dalej mowa jest o tym, że państwa podejmą środki ustawodawcze, administracyjne, socjalne i wychowawcze w celu ochrony dziecka przed wszelkimi formami zamachów i gwałtów, fizycznych lub psychicznych, poniżającym lub złym traktowaniem, wyzyskiem i wykorzystywaniem seksualnym. Określono także środki, zarówno prewencyjne jak represyjne, jakie powinny być przez państwa podjęte.

Nie można pominąć istotnego artykułu 9, który formułuje prawo dostępu dziecka do informacji, szczególnie tych, które mają na uwadze jego dobro, jak również zdrowie fizyczne i psychiczne. Ważna jest także kwestia roztaczania szczególnej opieki nad dziećmi, które z jakichkolwiek powodów pozbawione są swego środowiska rodzinnego. Obowiązki w tym zakresie nałożone są w sposób jednoznaczny na państwa (artykuł 10). Obszerny artykuł dotyczy instytucji przysposobienia dziecka. Postanowienia te formułują trzy podstawowe zasady: uwzględnianie interesu dziecka, ułatwianie procedury przysposobienia i jednocześnie poddanie jej kontroli państwa przez przekazanie kompetencji do podejmowania decyzji organom państwowym i zagwarantowanie skuteczności prawnej aktu przysposobienia (artykuł 11).

Konwencja zobowiązuje państwa do udzielenia odpowiedniej ochrony i pomocy dziecku, które ubiega się o status uchodźcy, albo które taki status już posiada na podstawie norm prawa krajowego lub międzynarodowego. Chodziło tu o zagwarantowanie takiemu dziecku możliwości korzystania ze wszystkich praw zawartych w omawianej Konwencji i innych aktach międzynarodowych.

Szczególnie obszerny jest fragment Konwencji, który poświęcono uprawnieniom dzieci upośledzonych umysłowo lub fizycznie. Mowa jest o pomocy państwa, we wszystkich dziedzinach życia społecznego, która sprzyjać będzie samodzielności i niezależności dzieci i stworzy warunki umożliwiające im godne życie[2].

[1] W. Stojanowska, Ochrona dobra dziecka w świetle Konwencji o prawach dziecka i prawa polskiego, Jurysta 1998, Nr 1, s. 13-14.

[2] A. Michalska, Międzynarodowa ochrona praw dziecka, [w:] RPEiS 1/85, s. 14-17.

Opublikowano prace magisterskie | Otagowano | Dodaj komentarz

Europejska Konwencja o Przysposobieniu Dzieci

praca magisterska z Łodzi

Europejska Konwencja o Przysposobieniu Dzieci została opracowana pod auspicjami Rady Europy przez podkomitet ekspertów oraz przez Komitet Społeczny i Komitet do spraw Współpracy Prawnej. Po przyjęciu przez Komitet Ministrów, Konwencja została otwarta do podpisu przez Państwa Członkowskie Rady Europy w dniu 24 IV 1967 roku. Konwencja zawiera właściwie tylko jedną zasadę o podstawowym znaczeniu dla praktyki przysposobienia, a mianowicie wyrażoną w artykule 8 ustęp 1, że przysposobienie może nastąpić wyłącznie dla dobra dziecka. Zasada ta jest nieodzowna, ale sama w sobie mogłaby być nieskuteczna. Dlatego też Konwencja rozwija tę zasadę, uściśla ją i określa zakres jej stosowania.

Niektóre zagadnienia wiążące się z prawidłowym funkcjonowaniem przysposobienia nie kwalifikują się do włączenia do aktu prawnego. Na przykład panuje zgodność, że przysposobiony ma prawo stosunkowo wcześnie wiedzieć od przysposabiających, że jest dzieckiem przysposobionym. Jednakże takie prawo nie może być w praktyce egzekwowane, dlatego też podkomitet, przygotowując projekt Konwencji, nie zajmował się tą sprawą.

Przysposobienie wiąże się także z innymi instytucjami prawnymi , jak np. opieka, władza rodzicielska, dziedziczenie, a zatem konieczne było dokładne rozważenie zakresu niezbędnych regulacji, określonych jako obligatoryjne, i takiego ich sformułowania, aby uniknąć konieczności merytorycznych zmian w innych dziedzinach prawa.

Konwencja uwzględniła zamierzenia Haskiej Konferencji Prawa Prywatnego Międzynarodowego co do opracowania projektu konwencji o przysposobieniu dzieci przez osoby posiadające inne obywatelstwo niż dziecko, albo stale mieszkające w innym kraju. Okazało się, że adopcje zagraniczne pomiędzy obywatelami Państw Członkowskich Rady Europy stanowiły tylko mniejszość, przynajmniej w tamtym czasie, na tle ogólnej liczby adopcji zagranicznych. Z tego powodu, a także ze względu na to, że adopcje zagraniczne stanowią tylko szczególny rodzaj przysposobienia, podkomitet doszedł do wniosku, że najlepszym rozwiązaniem problemu gwarancji dla adopcji zagranicznych jest kompleksowe podjęcie sprawy przysposobienia przez Radę Europy.

Konwencja dotyczy tylko instytucji przysposobienia w wąskim rozumieniu prawnym. W rzeczywistości w wielu państwach prawo przewiduje instytucję przekazania władzy rodzicielskiej innym podmiotom, która nie stanowi przysposobienia i której niniejsza Konwencja nie dotyczy. Celem Konwencji jest ochrona dzieci w okresie istnienia stosunku przysposobienia. Stosowanie Konwencji, w naturalny sposób, ulega więc wyłączeniu w przypadku osób pełnoletnich, a także tych spośród małoletnich, które na skutek zawarcia związku małżeńskiego lub z innych przyczyn traktowane są jak pełnoletnie oraz osób, które ukończyły 18 lat. Niektóre z postanowień Konwencji nie miałyby zastosowania do przysposobienia dzieci, które ukończyły 18 lat. Taka granica wieku została przejęta z konwencji opracowanej przez Haską Konferencję Prawa Międzynarodowego Prywatnego.

Warto wspomnieć, że celem Konwencji jest także przeciwdziałanie zawieraniu umów cywilnoprawnych o adopcji dzieci bez jakiejkolwiek ingerencji organów państwa oraz podkreślenie, że przysposobienie dokonuje się dla dobra dziecka. Właściwe organy mają obowiązek sprawdzenia, czy zachodzą wszelkie niezbędne przesłanki przysposobienia[1].

[1] M. Safjan, Standardy Prawne Rady Europy, Instytut Wymiaru Sprawiedliwości, Warszawa 1994, 26-29.

Opublikowano prace magisterskie | Otagowano , | Dodaj komentarz

Ochrona praw dziecka w normach międzynarodowych

Współpraca międzynarodowa na rzecz ochrony praw dziecka jest przedmiotem szczególnego zainteresowania państw i organizacji międzynarodowych. Już przed pierwszą wojną światową podjęto kroki w celu zlikwidowania najbardziej drastycznych przejawów wyzysku dzieci i nieletnich. Chodziło wówczas przede wszystkim o zakaz handlu międzynarodowego dziewczętami, które były wykorzystywane dla celów prostytucji. W 1904 roku państwa europejskie zorganizowały w Paryżu konferencję międzynarodową podczas, której zawarto porozumienie o środkach przeciwdziałania wspomnianym praktykom. Zostało ono uzupełnione konwencją przyjętą w 1910 roku. Zobowiązywała ona między innymi państwa-strony do wprowadzenia w ustawodawstwie wewnętrznym przepisów o zakazie uprawiania nierządu przez nieletnie dziewczęta, pod sankcją kary[1].

W okresie międzywojennym ochroną praw dziecka zajmowała się Liga Narodów. Artykuł 23 Pakietu Ligi Narodów powierzał jej ogólny nadzór nad wykonywaniem umów dotyczących handlu żywym towarem. W 1921 roku podpisana została konwencja o zwalczaniu handlu kobietami i dziećmi, która zmieniona została Protokółem w 1947 roku[2].

W 1922 roku powołano do życia Międzynarodowe Stowarzyszenie Opieki nad Dzieckiem, którego członkiem była też Polska. Celem Stowarzyszenia było przede wszystkim koordynowanie badań prowadzonych w poszczególnych państwach i przez organizacje międzynarodowe nad sytuacją prawną i społeczną dzieci.

Ukoronowaniem wysiłków Ligi Narodów była uchwalona w 1924 roku Genewska Deklaracja Praw Dziecka. Akt ten opierał się na założeniu, że dzieci wymagają szczególnej troski, a to nie tylko z uwagi na niedojrzałość fizyczną i umysłową, ale także ze względu na ich zależność od sytuacji społecznej i materialnej rodziców.

Pierwsze konwencje uchwalone przez Międzynarodową Organizację Pracy miały na celu ochronę dzieci przed wyzyskiem i różnymi formami wykorzystywania ich pracy. Konwencje te dotyczyły najniższego wieku dopuszczenia dzieci do pracy i do określonych prac, czasu pracy oraz badań lekarskich.

[1] O zakazie uprawiania nierządu przez nieletnich, Dz. U. z 1922r., Nr 8, poz. 783.

[2] Konwencja o zwalczaniu handlu kobietami i dziećmi, Dz. U. z 1951r., Nr 59, poz. 406.

Opublikowano prace magisterskie | Otagowano | Dodaj komentarz

Wolność a rynek prasy lokalnej i regionalnej

Wolność na lubelskim rynku prasy lokalnej i regionalnej przejawia się w wielu aspektach. Następują zmiany własnościowe w poszczególnych gazetach i czasopismach, zmienia się system kolportażu (szczególnie w przypadku bezpłatnych wydawnictw). Lokalne gazety powstają i szybko upadają, diametralnie zmienia się organizacja pracy poszczególnych redakcji, ważne stają się reklama i marketing. Jednak czytelnictwo systematycznie spada, dziennikarze odczuwają naciski z różnych stron na takie, a nie inne przekazywanie faktów. I chociaż cenzury nie ma – pracownicy lubelskich (i zapewne nie tylko lubelskich) mediów w większości przypadków stwierdzają, że kiedyś żyło się lepiej. Środowisko dziennikarskie było bardziej skonsolidowane, cenzora czasami udawało się ominąć. Teraz, niestety, rządzi wszechobecny pieniądz i układy…

Wydawałoby się, że dziennikarze powinni cieszyć się pełną swobodą, być niezależnymi. Z przeprowadzonej  – na przełomie lutego i marca 2003 roku –  ankiety (próba 100 osób) wynika jednak coś zupełnie innego.

Na pytanie – kto lub co ogranicza wolność dziennikarską –  pracownicy mediów odpowiedzieli następująco (przy możliwości wielokrotnego wyboru):

  • Autocenzura – 23,7 %
  • Cenzura wewnątrzredakcyjna – 28,4 %
  • Naciski właścicieli – 27,1 %
  • Naciski zewnętrzne (np. administracji publicznej)-   20,8 %
  • Inne powody wymieniane przez lubelskich dziennikarzy to komercja, wszechobecny „tumiwisizm” oraz „bylejakość”, naciski polityczne, cenzura wewnątrzredakcyjna to raczej „układziki” – akcentują pracownicy mediów. Rządzą kręgi towarzysko-koteryjne – podkreślają w ankiecie dziennikarze – naciski zwierzchników spowodowane niejasnym stykiem świata polityki, biznesu i dziennikarstwa, gdzie każdy ma jakiś interes, by nie pisać o innym źle, korupcja wśród dziennikarzy (samochody do testowania) to częste praktyki w mediach. Kłopoty sprawiają również zbyt rygorystyczne przepisy prawne, które nie raz powodowały „zamknięcie ust” z obawy przed kłopotami np. w sądzie. Jeden z dziennikarzy zaznaczył w swojej ankiecie „autocenzurę”, „cenzurę wewnątrzredakcyjną” oraz „naciski właścicieli”, komentując swój wybór następująco – jeżeli coś takiego ma miejsce, to przyczyny są po stronie subiektywnej i psychicznej (dziennikarzy, redaktorów naczelnych itp.). Dziennikarze, jako przejaw ograniczania wolności dziennikarskiej podają także utrudniony dostęp do informacji oraz układy towarzyskie samych pracowników mediów i ich szefów. W przypadku mediów będących własnością kościoła, widać zakaz poruszania niewygodnych dla kleru tematów – podkreśla dziennikarz lubelskiej prasy. Bardzo ważna staje się sytuacja gospodarcza i finansowa danego medium. Dużym zagrożeniem dla wolności dziennikarskiej są naciski wewnętrznych struktur marketingowych i reklamodawców (zwłaszcza dużych firm) – akcentuje pracownik mediów drukowanych. – Im mniej znaczące medium lokalne, tym większa zależność od klientów reklamowych.

Jedna z dziennikarek podsumowała ankietę bardzo charakterystycznie – chyba każdy z wymienionych w kwestionariuszu powodów pojawia się w pracy dziennikarza, ale można nad tym zapanować. Tylko często się ryzykuje…

Z problemem ograniczania wolności dziennikarskiej wiąże się także kwestia przestrzegania norm etycznych w tej trudnej pracy.

Większość ankietowanych odpowiedziała, że dziennikarze nie zawsze biorą pod uwagę zasady etyczne. Lubelscy pracownicy mediów stwierdzają, że z przestrzeganiem tych norm bywa bardzo różnie, z tendencją do pogarszania się, co jest konsekwencją ogromnej pauperyzacji zawodu, tracenia prestiżu społecznego. Najmłodsza generacja dziennikarzy jest najbardziej „krwiożercza” – liczy się temat, bez względu na koszty. Często też nie znają oni podstawowych zasad etyki zawodowej.

Pracownicy mediów nie przestrzegają norm etycznych również z innych, powodów – akcentują ankietowani. Możliwość uzyskania większych zarobków, a także walka o utrzymanie się w redakcji zmuszają do stosowania nie zawsze czystych metod oraz wymuszają uległość wobec ogłoszeniodawców i pracodawcy. Czasami decyduje także materiał nad jakim pracują oraz uwarunkowania polityczno-ekonomiczne.

Niektórzy  dziennikarze zauważają dwie tendencje odstępstw od norm etycznych:

  1. typ hiena – czyli gotowość do opisu w gazecie każdej sytuacji, bez względu na następstwa artykułu;
  2. typ prezencik – pauperyzacja zawodu, problemy życiowe i służbowe, niskie zarobki, praca w warunkach stresu sprawiają, że dość powszechne stają się kompromisy moralne.

Jeden z dziennikarzy stwierdził:  – Dla wielu z nas news, sensacja, artykuł jest priorytetem. Mam kolegów, którzy przegrali już kilka spraw sądowych przez tę potrzebę bycia pierwszym. Często w pracy spotykamy się z sytuacją, kiedy piszemy czy mówimy coś na czyjeś zamówienie. Zwłaszcza w mediach lokalnych istnieje sytuacja nieformalnych porozumień szefów z władzami. To nigdy nie jest przyjemne, ale cóż, w tej pracy, jak i w życiu nie da się zawsze być czystym.       

Także i w bezpośrednich rozmowach, dziennikarze potwierdzają, że wolność i przestrzeganie zasad etycznych na rynku prasowym to po prostu fikcja. Mają także nadzieję, że sytuacja zmieni się po wejściu Polski do Unii Europejskiej.

Problemem zaczynają też być tak zwane przecieki kontrolowane. Dziennikarz przynosi do redakcji „newsa”, a gazeta nie ma świadomości, że staje się instrumentem pewnych rozgrywek politycznych np. na szczeblu lokalnym.

Takie teksty zdarzało mi się wstrzymywać, kiedy widziałem, że zaczynamy pisać o tym co ma się stać… To już jest kreowanie czegoś, my ten sygnał dostajemy od określonego ośrodka politycznego – w tym momencie stajemy się elementem rozgrywek – mówi Stanisław Sowa, redaktor naczelny „Dziennika Wschodniego”[1].

Dla lubelskich mediów takie zjawiska stanowią duże zagrożenie. Sprzyja temu mordercza konkurencja na rynku. Wszyscy chcą być pierwsi. Stają się instrumentem w rękach polityków. Gazety pędzą, walczą o przetrwanie, brakuje dystansu, rozważenia sytuacji.

[1] Rozmowa ze St. Sową, redaktorem naczelnym „Dziennika Wschodniego”, 27.03.2003 r., zapis w archiwum autorki.

Opublikowano pisanie prac magisterskich, licencjackich, zaliczeniowych | Otagowano | Dodaj komentarz

Prawda jest warunkiem wolności

Prawda jest warunkiem wolności dlatego, że aktywność ludzkiego intelektu jest inspirowana przez poszukiwanie prawdy. Konsekwencją dynamiki umysłu jest autodeterminizm, który jest prerogatywą wolnej woli12. Bez uprzedniego poznania nie byłoby możliwe nakierowanie woli na określone rozwiązania i wybory. Zresztą w filozofii tomisty-cznej znana jest zasada: nihil volitum nisi praecognitum. Wybierać można jedynie to, co się uprzednio poznało.

O ścisłym związku prawdy i wolności wielokrotnie mówił Jan Paweł II. W encyklice Redemptor hominis odwołał się do słów Chry­stusa „Poznanie prawdę a prawda was wyzwoli” (J 8, 32), stwierdza­jąc: „Jest to wymaganie rzetelnego stosunku do prawdy jako warunek prawdziwej wolności” (RH 12). W encyklice Veńtatis splendor znajdujemy nawiązanie do problemu więzi między prawdą a wolnoś­cią, lecz ujętemu w aspekcie negatywnym. Papież krytycznie ocenił negatywistyczną koncepcję wolności liberalizmu, pojmowaną przede wszystkim jako wolność ,,od”, np. wolność od społecznych zobowią­zań, uniwersalnych zasad moralnych, religijnej wiary itp. Odpowie­dzialna wolność, respektująca głos sumienia, „nie jest nigdy wolnością ‚od’ prawdy, ale zawsze i wyłącznie ‚w’ prawdzie” (VS 64)13. Papież uzasadnia to faktem, że odpowiedzialna wolność nie może ignorować bytowej struktury ludzkiej osoby: jej atrybutów, autoteleo-logii, naturalnej dynamiki oraz społecznego profilu. „Żaden człowiek nie może uchylić się od podstawowych pytań: Co winienem czynić? Jak odróżnić dobro od zła? Odpowiedź można znaleźć tylko w blasku prawdy, która jaśnieje w głębi ludzkiego ducha” (VS 2).

Jan Paweł II w cytowanej encyklice ustawicznie akcentuje ścisły związek wolności z prawdą. Jest świadomy faktu, że niektóre współ­czesne nurty ideologiczne czynią z wolności „absolut, który ma być źródłem wartości” (VS 32). Absolutyzacja wolności prowadzi nieu­chronnie do relatywizacji prawdy. Wówczas jednak „każdy człowiek staje wobec własnej prawdy, różnej od prawdy innych. Posunięty do skrajnych konsekwencji indywidualizm prowadzi do zaprzeczenia samej idei natury ludzkiej” (VS 32). Ostateczne konsekwencje separo­wania obiektywnej prawdy i wolności prowadzą do pojawienia się «; [toj^ąJitaryzmru-Jan Paweł II w encyklice Centesimus annus stwierdził to jednoznacznie: „Totalitaryzm rodzi się z negacji obiektywnej prawdy: jeżeli nie istnieje prawda transcendentna […], to nie istnieje też żadna inna pewna zasada, gwarantująca sprawiedliwe stosunki między ludźmi” (CA 44; por. VS 99). Autentyczna wolność człowieka jest uwarunkowana uznaniem istnienia obiektywnej prawdy o czło­wieku jako osobie. Bez prawdy nie ma wolności, lecz wcześniej lub później pojawia się przemoc — często usankcjonowana prawnie przez państwo totalitarne.

Dotychczasowe rozważania sprowadzały się do twierdzenia, że prawda jest podstawą wolności. Pomiędzy obu tymi wartościami istnieje zależność również odwrotna: wolność wewnętrzna i zewnę­trzna jest warunkiem poznania obiektywnej prawdy. W pierwszym rzędzie nieodzowna jest wolność wewnętrzna, która pozwala w sposób pozbawiony subiektywnych emocji rozpoznać autentyczną prawdę. Wolność wewnętrzna to moralno-duchowa dojrzałość człowieka, personalna autorealizacja, otwarta postawa na potrzeby ludzi i zarazem kreatywność. Poznawanie prawdy jest procesem długotrwałym, trud­nym, wymagającym cierpliwości oraz inwencji, bezstronności i wier­ności dla wyższych wartości. Tego wszystkiego nie da się osiągnąć bez wolności wewnętrznej, ponieważ tylko ona pozwala człowiekowi zachować duchową autonomię.

Poznanie pełnej prawdy wymaga również wolności zewnętrzno-społecznej14. Nie wystarczy jednak tylko wolność czysto jurydyczna, na którą powołują się liberałowie. Trudno bowiem mówić o autenty­cznej wolności zewnętrznej wówczas, kiedy ludzie — zwłaszcza dzieci i młodzież — są poddani „praniu mózgów” przez wszechobecną propagandę, nachalną reklamę w mass mediach, polityczną demagogię, niszczenie krytycznego myślenia, ośmieszanie postaw moralno-reli­gijnych itp. Wolność społeczna to także wolność psychologiczno-moralna, którą można osłabiać czy wręcz niszczyć w różnorodny sposób. Właściwe dozowanie wolności i społecznej dyscypliny jest problemem niezwykle trudnym, określenie granic społecznej wolności winno być przedmiotem uwagi opinii publicznej i legalnej władzy. Autentyczna wolność społeczna weryfikuje się poprzez takie kryteria, jak: klimat poszanowania prawdy, postawa otwartości na cudze opinie i gotowość do dialogu, rezygnacja ze stosowania siły podczas konfron­tacji idei, nie stosowanie argumentów ad personam, życzliwa postawa wobec ideologicznych oponentów. Reasumując: poznanie prawdy wymaga wolności wewnętrzno-moralnej człowieka i wolności zewnę-trzno-społecznej. Bez prawdy nie ma wolności, ale bez wolności poznanie prawdy także nie jest możliwe. Wolność bez prawdy prowa­dzi do społecznej anarchii, a następnie do dyktatury. Prawda bez społecznej wolności ulega petryfikacji i deformacji, traci kontakt z egzystencjalnymi problemami człowieka. Zresztą do przyjęcia prawdy nie należy nigdy przymuszać, gdyż narusza to rozumność i godność ludzkiej osoby. Demagogia i dyktatura nie są etycznie właściwymi środkami dla obrony prawdy.

Mówiąc o relacji między prawdą a wolnością, trudno pominąć pytanie: czy prawdy religijne nie podważają wolności człowieka. Otóż należy odróżnić dogmaty od dogmatycznej postawy. Religijne dog­maty są tajemnicami wiary, które są przyjmowane przez człowieka w sposób rozumny i wolny. Wiara jest rationabile obseguium, rozum-nym posłuszeństwem okazywanym dla Bożego objawienia. Wolność sumienia nie jest więc naruszana przez religijną akceptację Boga. Zresztą wiara wprowadza człowieka w świat wartości personalnych (prawdy, dobra, sprawiedliwości, miłości itd.), do których nie można dotrzeć poprzez poznanie naukowo-empiryczne. Nie ma sprzeczności między wiarą a nauką, o ile tylko nie przekraczają one swych granic. Wiara jest aktem rozumnym, lecz afirmacja praw rozumu nie jest równoznaczna z racjonalizmem i scjentyzmem. Już św. Augustyn trafnie zauważył, że rozum i wiara wzajemnie się potrzebują. Rozum szuka wiary (intellectus ąuaerens fidem), a wiara szuka rozumu (fides ąuaerens intellectum)15. Wiara nie niszczy rozumu i wolności, lecz je aprobuje i broni. Objawiona prawda ma charakter oświecający i wyzwalający dla człowieka. „Wspaniałym potwierdzeniem tego byli i stale są ci wszyscy ludzie, którzy dzięki Chrystusowi i w Chrystusie osiągnęli prawdziwą wolność i ukazali ją, choćby w warunkach zewnętrznego zniewolenia16.


14. Hayek F., The Constitution of Liberty, Chicago 1960.

15. Hobbes Th., Lewiatan czyli materia, forma i władza państwa kościel­nego i świeckiego, tłum. Cz. Znamierowski, Warszawa 1954.

16. Hocking W. E., Freedom ofthe Press, Chicago 1947.

Opublikowano prace licencjackie | Otagowano | Dodaj komentarz

Pedagogika wolności

Pedagogika wolności, mając na uwadze zarysowane wyżej cele wychowania, musi stosować odpowiednie środki i metody wychowaw­cze. Przede wszystkim należy troszczyć się o higienę psychofizy­czną23. Z wychowaniem do wolności i samowychowaniem kolidują wszelkie formy patologii indywidualnych i społecznych: alkoholizm, narkomania, brutalizm, moralna anarchia, postawa cynizmu, różnego typu perwersje, agresja itp. Wolność jest atrybutem ducha, tym niem­niej należy pamiętać ojej somatycznych uwarunkowaniach. Higiena ducha wymaga także higieny ciała.

Unikanie ,moralnych dewiacji nie wystarcza dla personalistycznej pedagogiki wolności. Jest to jedynie jej program negatywny. Program pozytywny wymaga zakorzenienia wychowawcy i wychowanka w tak podstawowych wartościach, jak: prawda, dobro, przyjaźń, miłość, sprawiedliwość, braterstwo, tolerancja, ofiarność, pracowitość itd. Tak szeroki zestaw wartości warunkuje wychowanie holistyczno-integralne. Wymienione wartości pełnią różnorodne funkcje w psychofizycznej ludzkiej osobowości: integrują ją, aktywizują, rozwijają potencjalne uzdolnienia, nadają sens życiu. Bogactwo wartości wymaga ich uporządkowania, co z kolei implikuje ich hierarchiczność, to jest uznanie jakościowej różnicy pomiędzy wartościami wyższymi i niższymi. Wychowanie człowieka do wolności możliwe jest do zrealizowania jedynie poprzez uporządkowany świat wartości. Wolność aksjologi­cznie pusta, jak to ma miejsce choćby u Sartre’a, prowadzi do społe­cznego nihilizmu i egzystencjalnego cynizmu. Na czele wszystkich wartości znajduje się prawda. Ludzkie poznanie prawdy nigdy nie jest całkowite, dlatego jest historycznym nigdy nie ukończonym całkowicie procesem. Tym niemniej rozpoznana już prawda ma charakter obiek­tywny i ponadhistoryczny, dlatego bezzasadny jest epistemologiczny i aksjologiczny relatywizm. Jeżeli się zaneguje istnienie obiektywnej prawdy, to prawo kreowania obowiązującej „prawdy” uzurpuje sobie władza totalitarna. Bez prawdy nie ma już wolności indywidualnej i społecznej.

Wśród wartości szczególną rolę pełni miłość w jej różnorodnych odmianach. Ona pozwala uchronić się z jednej strony przed anarchizacją życia, z drugiej zaś przed akceptacją totalitarnych modeli życia państwowego. Miłość kształtuje wewnętrznie człowieka, równocześnie zaś uzdalnia go do prospołecznych postaw. Brak miłości wywołuje postawy egoizmu i agresji. Miłość nie znosi wolności, lecz ją ukierun­kowuje i nadaje jej głęboki sens.


23. Lefebvre H., Marks a idea wolności, Warszawa 1949.

Opublikowano prace licencjackie | Otagowano | Dodaj komentarz

Wolność – podejście teologiczne

Termin „teologia” aktualnie jest rozumiany w szerokim znaczeniu, tj. jako wszelka wiedza o Bogu, w pierwszym rzędzie opierająca się na naturalnych zdolnościach poznawczych rozumu ludzkiego. Zasadni­czo nie chodzi więc o teologię odwołującą się do faktu objawienia, lecz o filozoficzną teologię zwaną najczęściej filozofią Boga. Na skrzyżowaniu  tak  rozumianej  teologii  i antropologii  filozoficznej

Odrębnym problemem jest relacja pomiędzy wolnością a łaską Bożą. Jest to problem zasadniczo teologiczny36. G. Marcel rozpatry­wał to zagadnienie na płaszczyźnie fenomenologiczno-filozoficznej. Przypomniał on, że wolność woli jest darem Boga, a nie czasową Jego pożyczką37. Łaska służy utrwaleniu wewnętrznej wolności człowieka, a nie jej niszczeniu. Wolność nie jest bezmyślną samowolą i anarchią moralną, gdyż one powodują samozniszczenie duchowe człowieka. Perspektywa wiary i dar łaski poszerzają wolność człowieka, a nigdy nie są jej zagrożeniem. Personalistyczna interpretacja wolności nie jest sprzeczna z akceptacją łaski Bożej, gdyż to właśnie ona utrwala prawdziwą wolność człowieka.


37. Nitecki P., Socjalizm, komunizm i ewangelizacja, Suwałki 1994.

Opublikowano prace licencjackie | Otagowano | Dodaj komentarz