Prawa dziecka w nauczaniu Kościoła Katolickiego

podrozdział pracy magisterskiej

Dziecko, jako osoba bezbronna ze względu na swój wiek jest podmiotem mającym szczególne miejsce tak w nauczaniu Ojca Świętego jak też Kościoła Katolickiego.

Już w Starym Testamencie mamy do czynienia z pewnymi sytuacjami wskazującymi na to, że dzieci były traktowane ze szczególną uwagą. W księdze Wyjścia Bóg objawia swoją szczególną miłość do sierot – przyjmuje je pod swoją opiekę40. W księdze Samuela opisana jest sytuacja powołania małego chłopca, któremu Bóg powierza misję dla całego narodu wybranego.

Również Nowy Testament, a szczególnie Ewangelie zawierają wiele scen, w których główną rolę odgrywają dzieci. Sam Jezus Chrystus był tym dzieckiem zrodzonym z niewiasty, którego zapowiadali prorocy41. Ewangelista Marek mówi o Jezusie jako o tym, który darzył szczególną miłością dzieci: „biorąc je w objęcia kładł na nich ręce i błogosławił je”42.

Trudno dzisiaj oszacować ogrom pracy kościoła dla dobra dzieci. Trudno zliczyć przemówienia Papieży, dokumenty wydawane przez Dykasteria Kurii Rzymskiej, a także pracę Biskupów czy księży i osób konsekrowanych, a także świeckich w tym zakresie43.

Podstawowe dokumenty Kościoła Katolickiego w tym zakresie to: dokumenty wydane podczas Soboru Watykańskiego II (między innymi Deklaracja o wychowaniu), jak też Kodeks Prawa Kanonicznego, i wydany 11 października 1992 roku Katechizm Kościoła Katolickiego – który podkreśla prawa dzieci mówiąc o małżeństwie i rodzinie, a także o wychowaniu.

Tak więc, już w podczas Soboru Watykańskiego II zauważono że dzieci ze względu na swoją niedojrzałość wymagają szczególnej opieki. 28 października 1965 r. Ojcowie zebrani na Soborze pod przewodnictwem Papieża Pawła VI wydali Deklaracje o wychowaniu chrześcijańskim44. Oświadczyli w niej, że dzieci i młodzież mają prawo do oceny wartości moralnych według ich sumienia. Dostrzegli również fakt, że, są one pozbawione podstawowego wykształcenia, tym samym wezwali oni wiernych do tego, aby uczynili wszelkiego rodzaju wysiłki w celu zapewnienia wszystkim dzieciom wykształcenia i potrzebnej im opieki. W deklaracji podkreślono również, że najważniejszą rolę w wychowaniu spełniają rodzice są oni zobowiązani do wychowania potomstwa. Ich obowiązkiem jest stworzenie takiej atmosfery, aby była ona przepojona miłością i szacunkiem do Boga i ludzi.

Bardzo duże znaczenie ma również Adhortacja Apostolska Familiaris Consortio skierowana przez Ojca Świętego do biskupów, kapłanów i wiernych całego Kościoła Katolickiego a traktująca o zadaniach rodziny w świecie współczesnym. W punkcie 26 podkreślony jest obowiązek szczególnej troski, jaką powinno być otoczone dziecko w rodzinie. Rodzina ma za zadanie rozwijać głęboki szacunek dla godności osobistej dziecka i służyć jego prawom. Szczególnie jest to ważne jeśli chodzi o dziecko małe, które wymaga opieki, także dziecko chore czy upośledzone. Podkreślając powołanie Kościoła do objawiania i przedstawiania na nowo w dziejach przykładu i przykazania Jezusa, który postawił dziecko w centrum Adhortacja mówi, iż troszcząc się o dzieci Kościół wypełnia swoje podstawowe posłannictwo. Dzieci wnoszą „cenny wkład” w budowanie wspólnoty rodzinnej, a także w samo uświęcanie się rodziców, dlatego też cechą charakterystyczną i nieodzowną dla chrześcijan winien być: szacunek, miłość i służba. Ta służba urzeczywistnia się w powołaniu do przekazywania życia.

Papież Jan Paweł II podkreśla również za nauczaniem Soboru specjalne zadanie rodziców do wychowania potomstwa, które wypływa z „najbardziej pierwotnego powołania małżonków do uczestnictwa w stwórczym dziele Boga”45. Rodzice muszą być uznani za pierwszych wychowawców a rodzina jest pierwszą szkołą. Obowiązek wychowania dzieci Ojciec Święty nazywa również prawem. To prawo – obowiązek ma pierwszeństwo w stosunku do „zadań wychowawczych innych osób”. Rodzice powinni wychowywać swoje dzieci do miłości dając im nieustannie dar z siebie.

Podobne wartości przedstawia kolejny dokument, jakim jest Konstytucja Duszpasterska o Kościele w świecie. Mianowicie mówi ona, iż dzieci są najcenniejszym darem małżeństwa i przynoszą rodzicom najwięcej dobra. Dlatego też przykład rodziców powinien torować im drogę do zbawienia i świętości. Za oddanie i służbę odpłacają uczuciem wdzięczności, głębokim szacunkiem i zaufaniem. Konstytucja jeszcze raz podkreśla, że instytucja małżeńska oraz miłość małżeńska nastawione są na rodzenie i wychowanie potomstwa, co stanowi jej szczytowe uwieńczenie. Dobro dzieci wymaga pełnej wierności małżonków. Aby rodzina mogła osiągnąć pełnię swego życia i zrealizować swój cel potrzeba troskliwego współdziałania w wychowaniu dzieci.

Ojciec Święty często podkreśla, że dzieci są przyszłością społeczeństwa, Kościół ma za zadanie przyjmować je tak, jak czynił to Jezus Chrystus są one wielkim darem dla całego społeczeństwa. „Społeczność, która odrzuca dzieci nigdy nie zazna pokoju” – tak mówił Jan Paweł II w orędziu przygotowanym na Światowy Dzień Pokoju w 1994 r. W przemówieniu do uczestników VIII Międzynarodowej Konferencji zorganizowanej przez Papieską Radę do spraw Duszpasterstwa Służby Zdrowia mówił: „Dorośli jutra to dzisiejsze dzieci.(…) Potrzebne jest zatem skuteczne działanie w obronie dzieci. Wymaga to zaangażowania się nauki, przeznaczenia na ten cel odpowiednich środków, a przede wszystkim odbudowy – na płaszczyźnie indywidualnej i społecznej – podstawowych wartości, które stanowią fundament właściwego ładu społecznego (…)”46.W Liście do dzieci wydanym 13 grudnia 1994 roku Ojciec Święty pisze o szczególnej wartości dziecka w oczach Boga. To Jezus Chrystus – Syn Boży stawia nam dziecko jako wzór zaufania i bezgranicznego oddania się Bogu. „Jest coś takiego w dziecku, co winno się odnaleźć we wszystkich ludziach” – mówi Papież w Liście do dzieci.

Jan Paweł II wielokrotnie wskazuje na to, iż wszystkie prawa dziecka zawierają się w jego prawie do bycia kochanym. Wyprowadza on wszystkie prawa dziecka z godności dziecka jako osoby stworzonej przez Boga – Stwórcę, który jest także dawcą życia47. Społeczeństwo ma obowiązek kochać dzieci, z tego obowiązku wynikają kolejne: chronienie jego godności, otaczanie go opieką i wspomaganie jego rozwoju. „Wobec każdej ludzkiej istoty, zawsze godnej najwyższego szacunku ze względu na posiadaną godność osobową, społeczeństwo i Kościół winny wypełniać swoje specyficzne zadania przyczyniając się do krzewienia w społeczeństwie solidarności”48.

Ojciec Święty często w swym nauczaniu podkreśla, że państwo powinno podejmować wszelkie możliwe działania, ażeby gwarantować poszanowanie życia każdego, a zwłaszcza życia dziecka nienarodzonego. W Encyklice Evangelium vitae czytamy, iż troską całego społeczeństwa powinna być ochrona, poszanowanie i umacnianie godności osoby ludzkiej49. Tak więc gdy państwo nie używa swej władzy dla ochrony praw każdego obywatela, a w szczególności tego, który jest najsłabszy i najmniejszy, zagrożone są jego fundamenty. Nie może ono uchylać się od obowiązku poszanowania życia powołując się (jak to ma często miejsce) na wolność sumienia i wyboru gdyż szacunek dla życia jest fundamentem wszelkich innych praw, w tym także wolności. Katechizm Kościoła Katolickiego przypomina: „niezbywalne prawo każdej niewinnej ludzkiej istoty do życia stanowi element konstytutywny społeczeństwa i jego prawodawstwa.”50

Papież dostrzega potrzebę chronienia życia najmniejszych, zwłaszcza w krajach najuboższych, gdzie szczególnie dzieci doznają cierpień fizycznych na skutek głodu, chorób czy kalectwa, doznają cierpień moralnych, których źródłem jest złe traktowanie ze strony rodziców, choć nie tylko. „Jan Paweł II ze smutkiem konstatuje, że nowe perspektywy, jakie stworzył postęp nauki i techniki, dały niestety początek nowym formom zamachów na godność człowieka”51. Wśród najbardziej pokrzywdzonych Ojciec Święty wylicza dzieci nienarodzone, porzucone maltretowane, dzieci, które są pozbawione miłości, żyjące na skraju nędzy52. Papież zauważa jak powszechnie jest łamane w dzisiejszym świcie prawo międzynarodowe nakazujące szczególną ochronę najmłodszych. Wiele z nich staje się nie tylko ofiarami wojen czy różnego rodzaju przemocy, ale także wiele jest zmuszanych do uczestnictwa w wojnie. Szczególnie dramatyczny – jak podkreśla Jan Paweł II – jest los dzieci w Afryce. Dostrzega również problemy dzieci niepełnosprawnych tak często dzisiaj spychanych na margines. Jest on inicjatorem wielu instytucji służącym pomocą dziecku. Wśród nich jest Papieskie Dzieło Świętego Dziecięctwa, a także liczne ruchy na rzecz adopcji. Ojciec Święty podkreśla, że więź między rodzicami a dzieckiem chroniona jest przez prawo w ramach rodziny związanej trwale węzłem małżeńskim.

Warunkiem w pełni ludzkiego rozwoju jest jedynie wychowanie dziecka w rodzinie, która gwarantuje bezpieczeństwo. Ojciec Święty podkreślił w wydanym 2 lutego 1994 r. Liście do Rodzin, iż troska o wychowanie dziecka rozciąga się na wiele lat wspólnego życia małżonków. To dzieci przekształcają małżeństwo w rodzinę i są one skarbem dla swoich rodziców „dar życia staje się równocześnie darem dla samych dawców”53. Dziecko obdarowuje swoich rodziców. Papież podkreślił również, iż wychowanie dziecka to podejmowanie czynności, które utrwalają więź człowieka z takimi wartościami jak dobro i prawda. I tego wymaga się od rodziców w dziedzinie wychowania tak, aby dziecko mogło bez wahania wejść „na drogę dobra, jakie jest wpisane w jego serce”54.


40 Biblia Tysiąclecia, wyd. V, Pallotinum, Poznań 2000, Wyj. 22.21 i n.

41 Tamże, Mt 1, 22 – 23 i Iz 7, 11.

42 Tamże, Mk 10, 13.

43 Kard. Z. Grocholewski: Prawa dziecka a dobro dziecka, [w:] W służbie dziecku, jw. s. 59.

44 Deklaracja o wychowaniu chrześcijańskim, wyd. 28. 11. 1965 r. Podczas obrad Soboru Watykańskiego II przez duchowieństwo na czele z papieżem Pawłem VI.

45 Adhortacja Familiaris Consorito, jw. pkt. 36.

46 Przemówienie Ojca Świętego do uczestników VIII Międzynarodowej Konferencji zorganizowanej przez Papieską Radę do spraw Duszpasterstwa Służby Zdrowia 20 XI 1993 r., tekst w: Rodzino co mówisz o sobie. Dokumenty i przemówienia papieskie w Roku Rodziny, Kraków 1995 r., s.167.

47 Por. A. Rynio: Wartość dziecka w nauczaniu Jana Pawła II, [w:] W służbie dziecku, jw. s. 138.

48 Przemówienie Ojca Świętego do uczestników Kongresu Papieskiej Rady do spraw Rodziny: Dziecko niepełnosprawne w rodzinie wygłoszone 4 XII 1999 r., tekst w: „L`Osservatore Romano” 2000 r., XXI, nr 2 s. 32.

49 Jan Paweł II: Evangelium vitae, pkt. 81.

50 Katechizm Kościoła Katolickiego, wyd. II poprawione, Pallotinum 2002 r., pkt. 2273.

51 B. Oszustowicz: „Społeczność, która odrzuca dzieci nigdy nie zazna spokoju” – refleksje z nauczania Jana Pawła II, [w:] W służbie dziecku jw. s. 343.

52 Por. Adhortacja Christifideles Laici pkt. 5, a także: List Ojca Świętego do dzieci w Roku Rodziny [w:] Rodzino, co mówisz o sobie jw. s. 143.

53 Jan Paweł II: List do Rodzin, pkt. 11.

54 op. cit. pkt. 5.

Opublikowano prace magisterskie | Otagowano , | Dodaj komentarz

Wolność absurdalna – Sartre –

Krzysztof Pomian dokonuje szkicu egzystencjalnego etapu w filozofii Jeana Paula Sartre’a, który ma czytelnikowi ułatwić zrozumienie Wolności kartezjańskiej – rozprawy tego francuskiego egzystencjalisty.
Wedle Krzysztofa Pomiana Sartre odchodzi od rozumienia „istnienia” jako zajmowania określonego wycinku czasoprzestrzeni. Tak istnieją stoły i domy. Człowiek nie jest stołem; żyje, cierpi, myśli, czuje, marzy i usiłuje marzenia zrealizować, a gdy tego dokonuje czuje dalej niedosyt. Żadne zwycięstwo nie daje mu ukojenia, nie jest mu dane doznawanie uczucia, że ma już wszystko, że niczego już więcej nie pragnie, że jest zaspokojony. Na etapie ówczesnej wiedzy nie ma podstaw, aby twierdzić, że stół doznaje podobnych uczuć , zatem człowiek istnieje inaczej niż on. Człowiek jest podobny do stołu, ale tylko gdy jest przeszłością, czyli wtedy, gdy go nie ma, bo wtedy nie może już niczego zmienić. Gdy umiera życie jego wyzwala się z pod jego panowania, staje się czymś zamkniętym i uprzedmiotowionym. Jednak póki jest może zrobić wszystko, a każdy jego krok zmieni sens dotychczasowych. Może oprzeć się torturze. To jest zawsze jego wybór. Jestem wolny. Póki jestem mogę zrobić wszystko, zawsze mam wybór.
Jednak czy inni ludzie też są wolni? Czy Adam, Jan, Tadeusz istnieją tak, jak istnieję ja? Z punktu widzenia każdego z nich – tak. Z mojego – istnieją inaczej, gdyż są oni dla mnie przedmiotem. Widzę ich twarze, ręce, słyszę mowę, dostrzegam gest, działania, jednak nie dostrzegam ich świadomości. Piotr gestykuluje, rusza się, działa w jakimś celu, ale ja mogę to wszystko inaczej odbierać. Jego cel, który wnioskuję z obserwacji jego osoby może wydawać mi się inny od rzeczywistego jaki przyjął sobie. Moja interpretacja jego zachowania pociąga za sobą jego uprzedmiotowienie. Pozbawiam go wolności, gdyż ograniczam jego możliwości. Wszyscy są zależni ode mnie, lecz i ja jestem zależny od wszystkich.
Można powiedzieć zatem, już w języku filozofii, że podmiot ma świadomość samego siebie. Świadomość samego siebie oznacza, że jest się świadomym tego, że jest się każdego kroku świadomym.
Pierwszą konsekwencją tak rozumianego podmiotu jest, że człowiek jest wewnętrznie rozdarty. Świadomość siebie rejestruje rzeczy dokonane, świadomość świadomości jest instrumentem kontrolującym. Ona to bada w jakim stopniu zrealizowane zostało zamierzenie. Jednak zawsze dostrzega rozdźwięk między ideałem a rzeczywistością. To stałe niezrównoważenie, ten nieprzerwany rozdźwięk między świadomością siebie a świadomością świadomości siebie umożliwia egzystencję człowieka.
Drugą konsekwencją jest walka bytu i nicości. Wszystko co dokonane, osiągnięte, załatwione, to, co jest intencjonalnym przedmiotem świadomości siebie jest bytem. Nicością jest ideał, wartość, czyli to, co jest przedmiotem świadomości własnej świadomości. Wytłumaczyć to można w ten sposób, iż kiedy człowiek uznaje coś za swój ideał, ideał nie istnieje, gdyż jeszcze nie jest urzeczywistniony. Gdy przystępuje do jego realizacji to przekształca go w byt, lecz gdy tego dokona uznaje jego niewystarczalność. Zbliżyłem się do ideału, lecz to, co osiągnąłem jeszcze nim nie jest. Wniosek jest taki, że ideał jest nicością, albowiem gdy się go zakłada jeszcze nie istnieje, gdy ocenia się trud wcielenia go w życie, dostrzega się, że nadal jest nieobecny.
Trzecią konsekwencją jest istnienie wiecznej niestabilności między świadomością siebie a świadomością świadomości, istnienie koniecznej nieodpowiedniości między intencją a rezultatem, ideałem a rzeczywistością. Nieuchronność tego absurdu założona jest w samej strukturze człowieka.
Gdyby w człowieku nastąpiła stabilizacja obu świadomości (uznał on swe ideały za urzeczywistnione w pełni) wtedy człowiek przestaje istnieć jako człowiek. Urzeczywistnił ideał i nie brak mu już niczego, zanika jego świadomość siebie jako odrębnego od całokształtu innych ludzi i rzeczy. Staje się on rzeczą miedzy rzeczami – bytem w sobie.
Wybór między klęską a klęską – oto prawdziwa sytuacja człowieka. Albo będzie wiecznie niezaspokojony, albo będzie rzeczą. Tej pierwotnej sytuacji człowiek nie chce przyjąć do wiadomości. Wierzy, że zrealizuje swe ideały, a zarazem pozostanie bytem dla siebie jednocześnie. Pragnie być Bogiem. Jednak gdy przekonuje się, że jest to niemożliwe, wyobraża sobie, że istnieje twór, który może tego dokonać. Następnie obarcza go odpowiedzialnością za swoje czyny. Wiara taka jest złą wiarą. Gdy człowiek ją akceptuje jest nieautentycznym. Powinien odrzucić wszelkie poglądy głoszące, że jego odpowiedzialność za własne postępowanie ponosi ktoś inny. Jest tak, gdyż podstawowy nakaz moralny Sartre’a głosi, że człowiek powinien być autentyczny.
Dzięki wolności człowiek może być autentyczny. Tym, co wyróżnia człowieka od innych bytów jest jego nastawienie na przyszłość. To, że jest on przyszłością, oznacza, że jest on tym, czym nie jest, gdyż przyszłości jeszcze nie ma. Wniosek – jest on nicością, ponieważ jest tym, czym nie jest. To czego nie ma, nie może być zdeterminowane. Tylko to, co jest może podlegać determinacjom. Człowiek zatem jest wolnością. W każdej sytuacji jest wolny (ma wybór). Wykręca się od odpowiedzialności gdy usprawiedliwia swoje poczynania okolicznościami zewnętrznymi. Jednak gdy im ulega, to najpierw zdecydował, że będzie im ulegał. Jest za to odpowiedzialny. Wolność człowieka realizuje się, więc w zakładaniu przezeń określonych ideałów. Jest on skazany na wolność i nie może się jej pozbyć. Człowiek jest świadomy wolności i odpowiedzialności. Ta świadomość przejawia się w niepokoju, który wynika z wiedzy, iż może odrzucić wszystkie wartości, że wartości ustanawia on sam, że zależą tylko od niego. A gdy pragnie uciec od odpowiedzialności za decyzję wyboru określonych wartości, to też jest świadomy, że od owej odpowiedzialności ucieka. Nawet gdy wyrzeka się wolności czyni to będące wolnym.
Postępowania człowieka nie da się przewidzieć. Wynika to z twierdzenia, że jest wolnością, czy nicością. Można je poznać dopiero gdy się zrealizuje. Jego istotą są konkretne ideały, które stawia on przed sobą, a które można poznać gdy się urzeczywistnią (staną się bytem). Tak definiowana istota człowieka jest następstwem stwierdzenia, że jest on nicością. Albowiem to, co nie jest, nie może być poznane. O człowieku wiemy tylko to, co zrobił, co dokonał w przeszłości, to, co się zobiektywizowało. Jednak sens tej przeszłości, dopóki żyje, może ulec zmianie. Jest tak ponieważ znaczenie przeszłości jest określone przez przyszłość.

Jean Paul Sartre w Wolności kartezjańskiej dokonuje próby reinterpretacji filozofii Kartezjusza. Uważa, że jego rodak na ponad dwieście pięćdziesiąt lat przed dwudziestowiecznym egzystencjalizmem formułuje kilka z głównych tez: że człowiek jest nicością, że człowiek jest wolnością – rozumianą jako zdolność zaprzeczania danym świata zewnętrznego (wolność jako władza negatywna), oraz tezę, że człowiek jest całkowicie odpowiedzialny za korzystanie ze swej wolności. Polemizując z poglądami Kartezjusza, Sartre przedstawia swoje.
Wolność może objawiać się rozmaicie. Czym innym jest być wolnym w zakresie przedsięwzięcia politycznego, a czym innym doświadczenie bycia wolnym w akcie rozumienia i dociekania. Kartezjusz doświadcza wolności, „która własnymi siłami odkrywa rozumne stosunki, między już istniejącymi esencjami”(1).
Przed zrozumieniem jest moja wola zrozumienia. Muszę chcieć skupić uwagę i wytężyć umysł. „Najmniejszy nawet wysiłek myśli angażuje całą myśl, myśl autonomiczną, która każdym swym aktem ustanawia swą całkowitą i absolutną niezależność”(2). Ta myśl, aby zrozumieć, musi mieć „coś”, co może zrozumieć jakieś obiektywne stosunki między esencjami, struktury, z góry dany system relacji. Oznacza to, że droga wolności i zrozumienia jest dokładnie wytyczona. Człowiek może kontemplować ideę, ale nie może jej wytworzyć. Człowiek jest autonomiczny wobec systemu idei dzięki władzy negacji. Może mówić „nie” wszystkiemu, co nie jest prawdziwe. To jest druga teoria wolności w doktrynie Kartezjusza.
Człowiek, wedle Kartezjusza, jest odpowiedzialny wobec prawdy. Aby prawda istniała muszę ją stwierdzić. Mam wolę sądzenia. To dzięki mnie mgliste, neutralne idee, nie będące ani prawdziwe, ani fałszywe są przekształcane w naturalny porządek prawd. Dzięki człowiekowi prawda pojawia się w świecie. Ludzie są odpowiedzialni za to, aby naturalny porządek jestestw stał się naturalnym porządkiem prawd. Aby nadeszło królestwo prawdy człowiek musi powiedzieć „tak”, lecz wymaga to nieskończonej mocy użytej za jednym zamachem. „Tak” człowieka jest tożsame z „tak” Boga. Wolność decyzji, której obecności nie można zaprzeczyć, jest cechą upodabniającą człowieka du Boga.
Każdy człowiek jest wolnością, gdyż wolność jest właściwością wyróżniającą człowieka. Wolności człowieka nie mogą ograniczyć ani zwiększyć jego możliwości i sytuacje zewnętrzne, gdyż być wolnym to chcieć tego, co możliwe. Jednak ta wolność jest pozytywna i konstruktywna, o czym mówi np. druga reguła metody znana z Rozprawy o metodzie Kartezjusza: „dzielić każde z badanych zagadnień na tyle cząstek na ile by się dało i na ile byłoby potrzeba dla najlepszego ich rozwiązania”(3). To na mocy wolnego i twórczego sądu dokonuję analizy tworzącej schematy i hipotetyczne podziały. Świadczy też o tym reguła trzecia: „prowadzić swe myśli w porządku poczynając od przedmiotów najprostszych i najdostępniejszych poznaniu i wznosić się po trochu, jakby po stopniach, aż do poznania przedmiotów bardziej złożonych, przyjmując porządek nawet wśród tych przedmiotów, które bynajmniej z natury swej nie wyprzedzają się wzajemnie”(4). Do nas należy przewidywanie tego porządku wśród nieporządku i jeszcze przed podporządkowaniem się mu. Oznacza to, że ów porządek trzeba wynaleźć jeśli nie ma go w rzeczywistości. To wszystko świadczy o tym, że reguły metody są jakby kierunkami dla sądu wolnego i twórczego. Wedle Sartre’a Kartezjusz afirmuje twórczą wolność, która budując prawdę przewiduje rzeczywiste stosunki między esencjami tworząc hipotezy i schematy. Jest ona jednaka u człowieka jak i u Boga.
Sartre zwraca uwagę, że u Kartezjusza człowiek prawdę odkrywa, gdyż Bóg raz na zawsze ustalił stosunki zachodzące między esencjami. Człowiek może tylko stwierdzić ją a nawet musi, gdy dostrzega jasno stosunki, które się na nią składają. Ta prawda przenika go całego. Podobnie jasne widzenie Dobra pociąga za sobą działanie, jak wyraźna wizja prawdy – zgodę na nią. Jest tak, gdyż Dobro i Prawda są Bytem.
Autonomię u człowieka Sartre zauważa gdzie indziej.
Czy człowiek jest niezależny? Wedle Sartre’a Kartezjusz okaleczył autonomię człowieka. Właśnie o owym oczekiwaniu Prawdy i Dobra ma ona miejsce ale tylko w tej mierze, w jakiej jest on nicością. Ocierając się o Zło, Błąd, Nicość człowiek jest niezależny od Boga. Bóg jako pełnia bytu nie jest w stanie kierować nicością. To, co człowiek dostał od niego jest bytem; to, co otrzymał – jest. Jednak ja, będąc skończonym i ograniczonym odwracam się od Niego. Dzięki tym cechom mogę zachować wolność z obojętności, lecz będzie ona w stosunku do tego, co nie jest mi znane, lub znam źle. Tym wszystkim ideom kalekim, zniekształconym, tym wszystkim nicościom, będąc sam nicością mogę powiedzieć „nie”, mogę powstrzymać się od działania. Dopóki możemy odmawiać zgody, dopóty jesteśmy wolni.
Ponieważ ta wolność jest zaprzeczaniem, więc nie będzie twórcza. Nie ma możliwości aby wytworzyła ideę, gdyż idea jest rzeczywistością a ona jest nicością. Sartre uważa, że wolność u Kartezjusza jest ograniczona, gdyż nie jest w naszej mocy powiedzieć „nie” bytowi absolutnemu. Oznacza to, że człowiek jest zdolny odrzucić tylko fałsz „mówi on nie niebytowi”. Bytowi mówi zawsze „tak”. Sartre zarzuca Kartezjuszowi, że wolność, o której mówi jest fałszywa, gdyż człowiek jest wolny jeśli nie odkrywa swego Dobra, nie buduje wiedzy. Jest wolny dla Zła, ale nie dla Dobra. Jest wolny dla Błędu, lecz nie dla Prawdy. „Posługując się światłością przyrodzoną i nadprzyrodzoną, której im udziela, Bóg prowadzi ich za rękę ku Wiedzy i Cnocie, jaką dla nich wybrał; pozostaje im jedynie dać się powodować: cała zasługa tego wznoszenia przypada Jemu. Ale wymykają mu się oni w tej mierze, w jakiej są nicością; mogą w drodze puścić jego rękę i pogrążyć się w świecie grzechu i niebytu. I na odwrót, mogą oni oczywiście uniknąć Zła intelektualnego i moralnego; wystrzegać się, mieć się na baczności, zawieszać sądy, stawać tamę swym pragnieniom, powstrzymywać w porę czyny”(5). Widać z tego, że ta wolność jest ograniczona. Człowiekowi nie jest dane nie stworzyć, gdyż Błąd i Zło są niebytem.
Prawdziwie wolnym jest Bóg. Nie jest niczemu podporządkowany. Stworzył świat i prawa tego świata na mocy wolnego aktu, którego zarodki nie mogą tkwić w poprzednim stanie świata. Tworzenie nie jest zdeterminowane. Tworzenie jest wolnością. Wolność Boga jest tworzeniem, jest aktem, przez który dokonał On, iż istnieje świat Dobra i wieczne Prawdy.
To, że to, co nazywamy dobrem jest nim, to że obowiązuje prawo ciężkości, to że dwa plus dwa równe jest cztery, jest dlatego, że Bóg stworzy tak świat. A dokonał tego na mocy wolnego aktu. „Wolność jest fundamentem Prawdy, a surowa konieczność objawiająca się w porządku prawd opiera się na absolutnej przypadkowości twórczej wolnej woli”(6). I dalej: „Jego doskonałość nie skłania go do wybierania tego, co najlepsze, natomiast właśnie to, co on wybrał, na mocy jego wyboru jest absolutnie dobre”(7). Bóg Kartezjusza tworząc jednocześnie poznaje to, co tworzy.
Sartre uważa, że w rzeczywistości to, co przyznane zostało przez Kartezjusza Bogu, należy do człowieka. Bóg własną wolą ustala wartości i prawdy. On też ją podtrzymuje. Wolność ludzi stwarza granice jedynie wolności Boga. Aby istniała prawda musi ją chcieć moc Boża oraz przyjąć i zatwierdzić wolność ludzka. Dlatego też Sartre powiedział „Wolność jest podstawą bytu”(8).

Filip Litwin


(1) J.P. Sartre, Wolność kartezjańska [w:] Filozofia i socjologia XX wieku, część II, Warszawa 1965, s. 309.
(2) ibidem, s. 310.
(3) R. Descartes, Rozprawa o metodzie, Warszawa 1970, s. 22.
(4) ibidem.
(5) J.P. Sartre, Wolność kartezjańska, op.cit., s. 325-326.
(6) ibidem, s. 328.
(7) ibidem.
(8) ibidem, s. 329.

Opublikowano pisanie prac magisterskich, licencjackich, zaliczeniowych | Otagowano | Dodaj komentarz

Zakończenie pracy dyplomowej

Powtarzający się w dzieciństwie uraz osobowość kształtuje i zniekształca. Dziecko uwięzione w wykorzystującym je środowisku staje przed przerażającym zadaniem adaptacji. Musi znaleźć sposób na zachowanie zaufania do ludzi, którzy nie są tego zaufania godni, poczucie bezpieczeństwa w sytuacji, która stanowi zagrożenie, poczucie kontroli w warunkach całkowicie nieprzewidywalnych, siły – w obliczu swej zupełnej bezradności. Nie będąc jeszcze w stanie zadbać o swoje potrzeby, ani się bronić, dziecko musi kompensować sobie brak opieki i ochrony ze strony dorosłych za pomocą jedynego narzędzia którym dysponuje – niedojrzałego systemu obrony psychicznej.

Wiele dzieci wykorzystywanych seksualnie czepia się nadziei, że gdy dorosną, będą mogły uciec i zdobyć wolność. Ale osobowość ukształtowana w warunkach kontroli przez przymus nie jest dobrze przystosowana do dorosłego życia. Ofiara przenosi swoje doświadczenia w dorosłość i traci zdolność troszczenia się o siebie we właściwy sposób. Pozostając więźniem własnego dzieciństwa próbuje rozpocząć nowe życie, lecz doznaje ponownych urazów.

Jedynie dzięki właściwej terapii ofiary przemocy seksualnej mają szansę na odzyskanie poczuci własnej godności i siły. Nie jest to jednak łatwy krok. Należy pamiętać, że rozpoznanie problemu i poszukiwanie pomocy przez ofiarę jest oznaką nie tylko jej zdrowia, ale przede wszystkim jej wielkiej odwagi.

 Czy naprawdę chciałam otworzyć puszkę Pandory, stojącą pod łóżkiem mojego ojca? Jak będę się czuła, jeśli odkryję, że nagrodą za czterdzieści lat tropienia śladów i rozwiązywania zagadek jest świadomość, że ojciec wykorzystywał mnie seksualnie?

 Czy będę potrafiła bez goryczy pogodzić się ze zmarnowaniem całej tej życiowej energii, którą zużyłam na ukrywanie przestępstwa?[…] Jestem przekonana, że do wielu nieoczekiwanych zgonów dochodzi wtedy, gdy człowiek kończy jedną fazę życia i aby przetrwać, musi stać się inną osobą. Feniks spada w płomienie pragnąc powstać z popiołów, ale potem nie potrafi się podnieść. Kiedy przyszedł czas zmiany, o mało ,, nie umarłam razem z moim dawnym ,,ja’’(J.L.Herman 1998, s.125).

Opublikowano pisanie prac magisterskich, licencjackich, zaliczeniowych | Otagowano | Dodaj komentarz

Wpływ przykrych doświadczeń na przyszłe życie ofiary

kontynuacja pracy z poprzedniego miesiąca – Kazirodztwo jako przejaw największego okrucieństwa wobec dziecka

Wiele dzieci wykorzystywanych czepia się nadziei, że gdy dorosną będą mogły uciec i zdobyć wolność. Ale osobowość ukształtowana w warunkach kontroli przez przymus nie jest dobrze przystosowana do dorosłego życia. Dorosły człowiek, pozornie uwolniony, pozostaje wciąż więźniem własnego dzieciństwa i próbując rozpocząć nowe życie doznaje ponownych urazów.

Większość ofiar kazirodztwa ma szczególne trudności z dorosłymi związkami miłosnymi. Jeśli przypadkowo osobie takiej uda się utworzyć związek oparty na miłości, to zły duch przeszłości odbija na nim swe piętno – zwłaszcza w sferze seksu. Bardzo często zdarza się, że odczuwa ona wstręt na samą myśl o seksie. Współżycie wiąże się ze wspomnieniami cierpienia i zdrady. Większość jest niezdolna do seksu bez narażania się na przypominanie tragicznych scen z przeszłości. Podczas współżycia często widzą i słyszą swoich napastników. Inne osoby posługują się swoją seksualnością dla oczerniania samego siebie, ponieważ uważają, że nadają się jedynie do uprawiania seksu.

Ofiara, której  jako osobie dorosłej udało się osiągnąć seksualną wrażliwość i orgazmiczność może nadal obwiniać siebie za swoje seksualne odczucia z trudem lub w ogóle nie czerpiąc z nich przyjemności. Poczucie winy może zmienić uczucia pozytywne na złe.

Wyjątkowo wiele ofiar kazirodztwa, jak pisze S.Forward (1996), szczególnie kobiety, pozwala sobie w wieku dorosłym na otyłość. Nadwaga służy dwóm celom. Po pierwsze, ma utrzymać mężczyznę z dala od kobiety. Po drugie, masa ciała tworzy  fałszywą iluzję siły i potęgi. Wiele ofiar jest przerażonych kiedy zaczynają tracić na wadze, gdyż sprawia to, iż czują się znowu bezradne i słabe.

Skutki seksualnego wykorzystywania nie ograniczają się jedynie do trudności w życiu seksualnym. Jak twierdzi A. Miller (1991) przykre doświadczenia z dzieciństwa upośledzają rozwój jaźni i utrudniają powstanie autonomicznego charakteru. Sytuacja bezsilnego uzależnienia od ukochanej osoby, matki albo ojca, stwarza bardzo wcześnie połączenie miłości z nienawiścią.  Ambiwalencja uczuć, związek miłości i nienawiści pozostaje ważną cechą późniejszych stosunków międzyludzkich. Wielu z tych ludzi zupełnie nie potrafi sobie wyobrazić, że miłość może być możliwa bez cierpienia, ofiary, strachu, bez bycia wykorzystywanym, bez upokorzeń i poniżeń.

Ponieważ fakt wykorzystywania musi zostać wyparty (jest to konieczne do przeżycia) także każda wiedza, która mogłaby rozluźnić kontrolę tego wyparcia wszelkimi środkami musi być odpierana, co w końcu prowadzi do ,, zubożenia osobowości i utraty żywotnych korzeni ’’, jak np. w przypadku depresji (A.Miller, tamże).

Według J.L.Hermann (1998, s.121) ,, empatyczne dostrajanie się do życzeń innych osób i automatyczny, często nieświadomy, nawyk posłuszeństwa również przyczynia się do bezbronności ofiary wobec każdego, kto reprezentuje siłę i autorytet ’’.

Osoby wykorzystywane w dzieciństwie, w życiu dorosłym o wiele częściej stają się ofiarami (lub krzywdzą same siebie) niż prześladowcami. Z powodu głęboko utrwalonego negatywnego autowizerunku, poszkodowani skłonni są  kierować swą agresję na siebie. Istnieje dlatego wśród nich dość wysoki wskaźnik samobójstw i samookaleczeń.

Wiele ofiar przemocy seksualnej zatraca się w oparach alkoholu i narkotyków. Przynosi to chwilowe zagłuszenie poczucia zagubienia i pustki. Jednakże zwłoka w stawianiu czoła problemowi przedłuża tylko cierpienie pokrzywdzonego.

Duża liczba ofiar kazirodztwa szuka dla siebie kary, w świecie w ogóle. Sabotują swoje związki, domagając się kary od tych, których kochają. Sabotują samych siebie w pracy, domagając się kary od kolegów i pracodawców. Niektórzy popełniają okrutne zbrodnie, domagając się w ten sposób ukarania przez społeczeństwo. Jeszcze inni zajmują się prostytucją.

Kiedy ofiara staje przed zadaniem dorosłego życia, dziedzictwo przeszłości stanowi coraz większy problem. Proces powrotu do zdrowia ofiar przemocy może przebiegać tylko w relacji z innymi osobami, nigdy w izolacji.

Opublikowano pisanie prac magisterskich, licencjackich, zaliczeniowych | Otagowano | Dodaj komentarz

Kazirodztwo jako przejaw największego okrucieństwa wobec dziecka

W pułapce milczenia

           Dziewięćdziesiąt procent ofiar kazirodztwa nigdy nie przyznaje się nikomu do tego co im się zdarzyło lub co ma miejsce w ich rodzinie (S.Forward 1996).

Przyczyn tego zachowania jest wiele. Jednym z głównych powodów, dla których dziecko nie ujawnia faktu wykorzystywania jest strach przed rozpadem rodziny. W tych rzadkich przypadkach, kiedy kazirodztwo wychodzi na jaw, bardzo często tak się właśnie dzieje. Z  powodu postępowania sądowego, usunięcia dziecka z domu czy też silnego stresu związanego z publicznym ośmieszeniem, wielu rodzin nie jest w stanie przetrwać. Nawet jeśli rozpad rodziny leży w najlepszym interesie dziecka, niezmiennie czuje się ono za ten rozpad odpowiedzialne. Kazirodztwo może wywoływać przerażenie, ale myśl o odpowiedzialności za rozbicie rodziny jest jeszcze gorsza. Wierność wobec rodziny jest niezwykle potężną siłą w życiu dzieci, bez względu na to jak bardzo niezdrowe stosunki w niej panują.

Napastowane seksualnie dzieci wcześnie uświadamiają sobie, że ich wiarygodność jest żadna w porównaniu z wiarygodnością napastnika. W naszym społeczeństwie człowiek dorosły jest niemal zawsze bardziej wiarygodny niż dziecko. Jeśli rodzic odniósł pewien sukces w życiu, przepaść wiarygodności staje się dla dziecka otchłanią. Ponadto, gdy jest ono napastowane przez rodzica tej samej płci, który pozostaje przecież w formalnym związku małżeńskim, nabiera jeszcze większego przekonania, że nikt mu nie uwierzy.

Napastnicy  dopuszczający się kazirodztwa, wykorzystując emocjonalną słabość dziecka, wzbudzają w nim poczucie zagrożenia i lęku związanego z odtajnieniem, poprzez stosowanie gróźb. Do najbardziej powszechnych pogróżek należą:

– ,,jeśli powiesz, zabiję cię’’;

– ,,jeśli powiesz, zbiję cię do krwi’’;

– ,,jeśli powiesz, mama się rozchoruje’’;

– ,,jeśli powiesz, ludzie pomyślą, że zwariowałeś’’;

– ,,jeśli powiesz, nikt ci nie uwierzy’’;

– ,,jeśli powiesz, mama będzie bardzo zła na nas’’;

– ,,jeśli powiesz, znienawidzę cię do końca życia’’;

– ,,jeśli powiesz, wyślą mnie do więzienia i nie będzie komu utrzymać rodziny”.

Tego rodzaju groźby stanowią szantaż emocjonalny, wykorzystują lęk i bezradność naiwnej ofiary. Inną formą szantażu jest chęć zjednania sobie dziecka poprzez przekupywanie go i obdarzanie specjalnymi względami. Wszystkie działania oprawcy mają tu charakter psychologicznego przymusu i zmierzają do uczynienia z dziecka milczącego wspólnika zdarzeń.

Kolejnym z powodów, dla którego dzieci milczą jest przypisywanie sobie winy za czyny kazirodcze. Zdaniem J.L.Herman (1998), obwinianie siebie jest zgodne z typowym dla wczesnego dzieciństwa sposobem myślenia, w którym ,,ja’’ stanowi punkt odniesienia dla wszystkich wydarzeń. Dzieci szukają winy we własnym zachowaniu aby znaleźć jakiś sens tego, co im się przydarzyło. Szukanie winy w sobie służy jednocześnie podstawowemu celowi jakim jest zachowanie pierwotnego przywiązania do rodziców w obliczu codziennych dowodów ich złej woli. Charakterystyczne dla wielu ofiar kazirodztwa, wg S.Forward (1996), jest poczucie, że zdradzają drugiego rodzica, odsuwają rodziców od siebie. Takie myślenie dodatkowo potęguje poczucie winy w dziecku. Dziecko zamieszane w podobne potworności zaczyna wierzyć, że jest na swój sposób odpowiedzialne za zbrodnie swoich prześladowców. Jest przekonane, iż przez fakt samego istnienia doprowadziło najpotężniejsze osoby ze swojego świata do  robienia okrutnych rzeczy.  Z pewnością zatem jego charakter jest przeżarty grzechem. Ofiara zaczyna myśleć o sobie w kategoriach czegoś wstrętnego. Poczucie winy i wewnętrznego zła wzrasta jeżeli dziecko jest w stanie z tej okropnej sytuacji wynieść jakąkolwiek korzyść. Staje się do dla niego dowodem, że sprowokowało akt nadużycia i ponosi za to pełną odpowiedzialność. Jeśli ofiara doświadczyła kiedyś przyjemności seksualnej albo cieszyła się specjalnymi względami prześladowcy, liczyła na jego przychylność albo wykorzystywała seksualną więź do uzyskania przywilejów, grzechy  te świadczą w jej oczach o własnej podłości. I  tak, głębokie poczucie wewnętrznego zła staje się rdzeniem wokół którego kształtuje się tożsamość dziecka wykorzystywanego.

Ponieważ dziecko nie może ani uciec, ani wpłynąć na rzeczywistość, która jest nie do zniesienia, zmienia ją w swoim umyśle. Usuwa ze świadomości i pamięci swoją krzywdę, bądź też ją umniejsza, racjonalizuje i usprawiedliwia.

Wykorzystywane dziecko woli wierzyć, że nadużycie nie miało miejsca. W tym celu próbuje trzymać je w tajemnicy przed samym sobą. Może zaprzeczać mu wprost, stosować celowe tłumienie myśli lub korzystać z rozlicznych reakcji dysocjacji. Jak twierdzi J.L. Herman (1998),  wielu pacjentów  którzy byli wykorzystywani w dzieciństwie opowiada o swojej biegłości w posługiwaniu się transem. Osoby te nauczyły się ignorować dotkliwy ból, wymazywać wspomnienia za pomocą kompleksowej amnezji, zmieniać poczucie czasu, miejsca czy osoby, jak również wywoływać u siebie halucynacje lub stany opętania. W przypadku poważnego i długotrwałego urazu, niektóre dzieci – być może obdarzone wyjątkowymi, wrodzonymi zdolnościami wchodzenia w trans – zaczynają zniekształcać odrębne fragmenty osobowości, z których każdy dysponuje własnym imieniem, funkcjami psychicznymi i wyselekcjonowanymi wspomnieniami. Dysocjacja zmienia się tu z mechanizmu przystosowania w podstawową zasadę organizacji osobowości. Zjawisko fragmentaryzacji osobowości pozwala ofierze sprawnie radzić sobie z nadużyciem oraz wymazać z codziennej świadomości fakt nadużycia (J.L.Herman 1998).

Dziecko uwięzione w wykorzystującym je środowisku staje przed przerażającym zadaniem adaptacji. Czasem  jedynym sposobem w jaki wiele ofiar radzi sobie z traumą  kazirodztwa we wczesnym okresie życia jest psychologiczne ukrycie jej poprzez  zepchnięcie określonych wspomnień  tak głęboko w podświadomość, że mogą one nie ujawnić się przez lata, a wręcz nigdy.

[ciąg dalszy tej pracy za miesiąc]

Opublikowano pisanie prac magisterskich, licencjackich, zaliczeniowych | Otagowano , , | 1 komentarz

Nowoczesne formy ochrony roszczeń pracowniczych – rozwój w Europie Zachodniej

praca magisterska z prawa pracy

Niedoskonałość opisanego powyżej systemu ochrony ujawniła się szczególnie w czasie kryzysu gospodarczego lat sześćdziesiątych. Wtedy też powstawały pierwsze projekty zmian istniejących rozwiązań prawnych. Szczególne znaczenie przywiązywano do zapewnienia pracownikom natychmiastowej wypłaty należnych im świadczeń, niezależnie od wielkości likwidowanego majątku pracodawcy. Najlepszym rozwiązaniem okazały się fundusze gwarantujące wypłaty świadczeń, działające na podobnych zasadach, jak te wypracowane przez instytucje zabezpieczenia socjalnego[4]. W wielu krajach fundusze te zostały wkomponowane w już istniejące systemy ochrony socjalnej (np. przeciw bezrobociu), czy w fundusze emerytalne.

Wypłaty z takich funduszów możliwe są dzięki składkom opłacanym przez wszystkich pracodawców. Składki te mogą być traktowane jako szczególnego rodzaju ubezpieczenie przed skutkami niewypłacalności. Obowiązek opłacania składek jest przejawem solidarności przedsiębiorców, zbiorowej odpowiedzialności wszystkich na wypadek upadłości niektórych z nich. Opisywany system stanowi zasadniczą zmianę w stosunku do sytuacji, w której pracodawca odpowiadał za swoje zobowiązania tylko własnym majątkiem. Dochodzenie świadczeń nie jest już wyłącznie domeną prawa prywatnego, rządzącego stosunkami pomiędzy wierzycielem a dłużnikiem, lecz w istotnej części poddane zostało prawu publicznemu. Wypłaty z funduszu uzależnione są od decyzji administracyjnej (lub o podobnym charakterze) wydawanej przez organ, którego kompetencje obejmują zarządzanie funduszem.

Początkowo fundusze gwarantujące wypłaty powstawać zaczęły w rozwiniętych państwach europejskich. Pierwszy został utworzony w Belgii (1967), a kolejne w Holandii (1968), Szwecji (1970), Danii (1972), Finlandii, Norwegii i Francji (1973). W późniejszym czasie fundusze takie powstawały także na innych kontynentach – w Izraelu, Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, Argentynie, Japonii. Pierwsze regulacje dały impuls do prac nad rozpowszechnianiem i udoskonalaniem tego systemu. Prace takie przeprowadzane były nie tylko przez poszczególne państwa w ramach ich wewnętrznego ustawodawstwa, ale stały się także przedmiotem zainteresowania organizacji międzynarodowych.

Zjawisko to stało się szczególnie widoczne na terenie Europy Zachodniej. Wraz z postępującą integracją gospodarczą i polityczną państw tego regionu powstała konieczność ujednolicenia obowiązujących przepisów prawnych, również w dziedzinie stosunków pracowniczych. Przy opracowywaniu nowych rozwiązań liczono się z tym, że jednym z ubocznych skutków zmian warunków prowadzenia działalności gospodarczej będzie zwiększona liczba przypadków niewypłacalności i upadłości przedsiębiorstw. Dlatego też zaistniała konieczność wprowadzenia jednolitych standardów dotyczących ochrony pracowników przed negatywnymi skutkami niewypłacalności pracodawcy. Poza względami socjalnymi (zapewnienie utrzymania), miało to duże znaczenie dla stworzenia pracownikom jednakowych warunków zatrudnienia we wszystkich państwach członkowskich (co jest nierozerwalnie związane ze swobodą przepływu pracowników).

Wprowadzenie jednolitych standardów ochrony pracowników było bardzo istotne także dla pracodawców. Regulacja taka wpływa bowiem bezpośrednio na koszty produkcji, a niedopuszczalne byłoby w ramach wspólnego rynku utrzymywanie w jakimkolwiek państwie wyższej konkurencyjności kosztem przyznania słabszej ochrony socjalnej pracownikom. W celu wyeliminowania różnic istniejących w ustawodawstwach państw członkowskich Rada Wspólnot przyjęła w 1980 r. Dyrektywę nr 987 w sprawie zbliżenia przepisów prawnych państw członkowskich o ochronie pracowników w razie niewypłacalności pracodawcy[5].

Dyrektywa ta nałożyła na państwa członkowskie obowiązek powołania wciągu 36 miesięcy od chwili jej opublikowania instytucji gwarantujących wypłatę pracownikom należnych im świadczeń (ewentualnie, dostosowania już istniejących systemów ochrony do standardów przewidzianych w Dyrektywie). Określa także podstawowe pojęcia i wskazuje podstawy funkcjonowania instytucji gwarancyjnych. Dyrektywa pozostawia jednakże państwom członkowskim znaczną swobodę w zakresie szczegółowego unormowania tego zagadnienia (np. możliwość wyłączenia niektórych grup pracowników, wprowadzenia ograniczeń czasowych czy kwotowych, podjęcia odpowiednich kroków w celu przeciwdziałaniu nadużyciom).

Opublikowano prace magisterskie | Otagowano | Dodaj komentarz

Wybrane zagadnienia dotyczące ewolucji instytucji ochrony dóbr osobistych na ziemiach polskich

Po odzyskaniu niepodległości w roku 1918 Polska niejako „odziedziczyła” po zaborcach ich systemy prawne. Toteż podstawowym problemem suwerennego państwa stała się unifikacja prawa – w tym także cywilnego. Kodeks cywilny austriacki dawał dobre podstawy do zapewnienia szerokiej ochrony dóbr osobistych. Unormowania chroniące prawa podmiotowe osobiste nawiązywały do koncepcji prawa natury. Ochrona nazwiska była zapewniona poprzez środek, jakim było roszczenie o zaniechanie oparte na przesłance bezprawności. Konsekwencją pozbawienia człowieka wolności miało być przede wszystkim tej wolności przywrócenie i to roszczenie przysługiwało niezależnie od roszczeń majątkowych, z jakimi można było przeciwko sprawcy wystąpić. W wypadku obrazy czci istniała możliwość żądania odwołania – i to publicznego – zarzutów. Przepis ten miał na celu głównie ochronę interesów majątkowych przed ich uszczupleniem na skutek naruszenia czci, bowiem te roszczenia były aktualne tylko wówczas, gdy nastąpiło zawinione rozpowszechnianie nieprawdziwych stwierdzeń i gdy to rozpowszechnienie narażało na niebezpieczeństwo „cudzy kredyt, zarobek lub powodzenie”. Zatem ochrona dóbr osobistych służyła głównie ochronie interesów majątkowych. Na skutek tego roszczenia niemajątkowe, mające na celu ochronę dóbr osobistych, podlegały tym samym regułom co roszczenia majątkowe. Kodeks cywilny austriacki zapewniał też ochronę każdej osobie, której prawo do używania jej nazwiska zostało zakwestionowane, lub której wyrządzono krzywdę poprzez „nieprawe” używanie jej nazwiska. Osoba pokrzywdzona w ten sposób miała prawo do wystąpienia z roszczeniem o zaniechanie. Przesłanką takiego roszczenia było uznanie działania naruszającego za bezprawne.

Kodeks cywilny niemiecki przewidywał możliwość wystąpienia z roszczeniami niemajątkowymi tylko w celu ochrony nazwiska. Jeżeli czyjeś uprawnienie do używania nazwiska zostało naruszone, bądź jego interes został naruszony przez to, że ktoś bezprawnie tego nazwiska używał – wówczas osoba poszkodowana mogła żądać usunięcia tego naruszenia. Przysługiwało jej również roszczenie o zaniechanie, jeżeli zachodziła obawa dalszych naruszeń. W wypadku, gdy stan naruszenia już zaistniał można było żądać usunięcia stanu bezprawnego przez złożenie odpowiedniego oświadczenia, czy sprostowania. Inne przepisy kodeksu cywilnego niemieckiego przewidywały ochronę dóbr osobistych poprzez środki majątkowe, głównie zadośćuczynienie pieniężne. Następnie doktryna i orzecznictwo przyjęły możliwość wystąpienia z roszczeniem o zaniechanie w wypadku naruszenia wszelkich dóbr osobistych, akceptując dodatkowo zastosowanie innych środków niemajątkowych, tzn. przeproszenia i odwołania.

Okres międzywojenny cechowała intensywna działalność ustawodawcza, obejmująca również sferę ochrony dóbr osobistych. Istotne znaczenie dla tego problemu miała ustawa o prawie autorskim z 29 marca 1926 roku. To w tym akcie po raz pierwszy użyto wyrażenia „prawa osobiste” na określenie praw o charakterze niemajątkowym, przysługujących twórcy niezależnie od praw majątkowych i mających służyć ochronie interesów „duchowych”. Art. 62 wymienionej ustawy dawał twórcy, „któremu wyrządzono szkodę w zakresie jego osobistego stosunku do dzieła” możliwość wystąpienia z roszczeniem o zaniechanie czynów krzywdzących i usuniecie ich skutków, w szczególności w formie publicznego odwołania lub innej deklaracji publicznej. Twórcy przysługiwało także roszczenie o naprawienie szkód majątkowych będących skutkiem naruszenia. Sposoby naruszenia ustawodawca wymienił tylko przykładowo, nie chcąc krepować swobody sędziego. Nowela z 22 marca 1933 roku do ustawy o prawie autorskim, upoważniła Prokuratorię Generalną do występowania z roszczeniami z art. 62 po śmierci twórcy, jeżeli przemawiał za tym interes publiczny.

Nawiązania do idei szerokiej ochrony praw osobistych znalazły swoje odbicie w sferze tzw. własności przemysłowej. Chodzi tu głownie o ustawę z 2 sierpnia 1926 roku o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji oraz rozporządzenie Prezydenta RP z 22 marca 1928 roku o ochronie wynalazków i znaków towarowych. Ustawa o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji miała na celu przede wszystkim ochronę interesów majątkowych przedsiębiorcy przed „wdzieraniem się w klientelę”. Tak więc dobra osobiste były chronione tylko pośrednio, o ile zostały one przez owo wtargnięcie naruszone – np. przez rozpowszechnianie oczerniających przedsiębiorcę informacji. Ustawa przewidywała roszczenia zarówno majątkowe, jak i niemajątkowe, a przesłanką do wystąpienia z nimi było uznanie za bezprawne działań naruszających. Podobnie było w przypadku drugiej z wymienionych ustaw – nie przewidywała ona odrębnej ochrony interesów osobistych przez przyznanie uprawnionym odpowiednich praw podmiotowych. Ochrona dóbr osobistych realizowana była tylko, gdy ich naruszenie wiązało się z wkroczeniem w sferę wyłączności chronionej przez patent.

Ważnym etapem dla kwestii ochrony dóbr osobistych był projekt części ogólnej kodeksu cywilnego, przygotowany przez I. Koschembahra – Łyskowskiego. Podstawowym założeniem tego projektu było zerwanie z konstrukcją prawa podmiotowego. Koncepcja ochrony dóbr osobistych zakładała, że „prawa osobistości” nie są prawami podmiotowymi, lecz tylko dowodem uznania doniosłej pozycji człowieka przez porządek prawny. Ochrona osobistości przysługiwać miała przed każdym naruszeniem i to niezależnie od przesłanki bezprawności. Projekt określał dotkniętego w swej osobowości jako tego, „kto miał interes materialny lub moralny w tym, aby druga strona nie postąpiła tak, jak postąpiła.” Projekt kodeksu wśród roszczeń będących następstwem naruszenia wymieniał roszczenie o przywrócenie stanu sprzed naruszenia, a jeżeli było to niemożliwe – można było żądać zadośćuczynienia. Zadośćuczynienie mogło przybrać formę pieniężną lub przeproszenia czy też odwołania. W każdym wypadku można było żądać stwierdzenia stanu rzeczy oraz zabezpieczenia przeciwko kolejnemu „dotknięciu osobistości”. Projekt kładł nacisk głównie na sankcje majątkowe.

Do problematyki ochrony dóbr osobistych odnosił się również kodeks zobowiązań. Jego twórcy skupili się głownie na kwestii zadośćuczynienia za krzywdę. Przepisy tego kodeksu wykazywały tendencję do ograniczenia możliwości żądania zadośćuczynienia do przypadków naruszenia najcenniejszych dóbr osobistych człowieka, szczególnie wtedy, gdy naruszenie takie mogło się wiązać z ujemnymi przeżyciami psychicznymi.

Okres powojenny do roku 1950 nie przyniósł zasadniczych zmian w dziedzinie ochrony dóbr osobistych, aczkolwiek art. 24 prawa osobowego z 1945 r. dawał każdemu, komu zaprzeczono prawa do używania nazwiska lub czyj interes został naruszony przez bezprawne używanie nazwiska lub pseudonimu prawo do żądania zaniechania tych działań. Konieczność całościowego unormowania dóbr osobistych znalazła swój wyraz w projekcie kodeksu cywilnego z 1947 roku. Art. 19 tego projektu głosił, że każdy, czyj interes został naruszony działaniami osoby nieuprawnionej może żądać zaniechania tych działań. Warunkiem ochrony był bezprawny charakter naruszenia. Projekt nie używał określenia dobra osobistego, czy prawa osobistego, posługiwał się pojęciem „interes osobisty”.

W roku 1950 nastąpiła zasadnicza zmiana w kwestii dóbr osobistych, gdyż art. 11 i 39 przepisów ogólnych prawa cywilnego stworzyły podstawy dla ochrony tych dóbr zarówno osób fizycznych, jak i prawnych. Główny nacisk położono na niemajątkowe środki ochrony, uregulowania określające sankcje majątkowe pozostawiono niezmienione. Pojawiły się zagadnienia interpretacyjne, dotyczące szczególnie pojęcia dobra osobistego, a także rozważania w kwestii pluralistycznej i monistycznej koncepcji dóbr osobistych. Powszechnie uznawano, że przedmiotem ochrony są poszczególne dobra osobiste, a nie jakieś jedno ogólne dobro w postaci np. „nienaruszalności uczuć”. Możliwość żądania ochrony uzależniona była od bezprawności działania naruszającego. Ciężar dowodu w tym zakresie obciążał powoda. Za okoliczności wyłączające bezprawność uznawano działanie w ramach porządku prawnego, wykonywanie praw podmiotowych, obrona interesu zasługującego na ochronę i zezwolenie uprawnionego, ale tylko pod pewnymi warunkami i na zasadzie wyjątku. Jeżeli chodzi o roszczenia, to ustawodawca wymieniał wyraźnie tylko jedno – roszczenie o zaniechania działań naruszających. Ustawa nie wymieniała wyraźnie roszczeń o usuniecie skutków naruszenia, czy roszczenia o ustalenia, nikt jednak nie negował faktu, że możliwość ich żądania wynika pośrednio z art. 11 p.o.p.c.

Opublikowano prace magisterskie | Otagowano | Dodaj komentarz

Zakończenie pracy magisterskiej z prawa pracy

Polski ustawodawca uzupełniając istniejący system ochrony roszczeń pracowniczych o zupełnie nowy mechanizm – fundusz gwarancyjny, w bardzo dużym zakresie wzorował się na rozwiązaniach przyjętych w państwach członkowskich Unii Europejskiej oraz opracowanych przez Międzynarodową Organizację Pracy. Z tych względów zasady funkcjonowania powołanego w Polsce Funduszu nie odbiegają od uregulowań zastosowanych w państwach Europy Zachodniej.

Również zakres przyznanej ochrony jest bardzo zbliżony. W obecnym kształcie ustawa obejmuje ochroną wszystkie świadczenia, których objęcie nakazuje Konwencja MOP. W tym zakresie także wymagania Dyrektywy zostały spełnione. Jak zostało wskazane, w niektórych przypadkach polski ustawodawca przewidział nawet dalej idącą ochronę.

Zastrzeżenia budzić może jedynie zbyt wąsko ujęty w ustawie o ochronie roszczeń pracowniczych krąg pracowników uprawnionych do świadczeń z Funduszu. Z uwagi na dobrą sytuację finansową Funduszu istnieje możliwość zastosowania ustawy także do pracowników, którzy nie są zatrudniani w związku z prowadzoną przez pracodawcę działalnością gospodarczą. Rozszerzenie zakresu stosowania ustawy nie będzie miało negatywnego wpływu na całokształt finansowania Funduszu. Przede wszystkim pracownicy, których należności nie są gwarantowane przez Fundusz stanowią jedynie nieznaczną część ogółu zatrudnionych. Po wtóre pracodawcy, którzy obecnie są zwolnieni z obowiązku opłacania składek, będą zasilali Fundusz. Objęcie ochroną przez Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych roszczeń należnych tej grupie pracowników oznaczać będzie całkowite dostosowanie polskiego ustawodawstwa w tym zakresie do wymogów stawianych państwom członkowskim Unii Europejskiej. Umożliwi to także ratyfikację Konwencji MOP, czego Polska dotychczas nie uczyniła.

Opublikowano prace magisterskie | Otagowano | Dodaj komentarz