Afirmacja idei wolności społecznej

Afirmacja idei wolności społecznej jest zawarta implicite w krytyce niewolnictwa, jaka jest wyraźna w tekstach biblijnych i nauce wczes­nego Kościoła. Św. Paweł zbiegłego niewolnika odesłał jego właści­cielowi, ale tego ostatniego prosił o życzliwe i braterskie traktowanie. Kościół nie postulował zniesienia niewolnictwa drogą społecznej rewolucji, lecz poprzez moralną perswazję zachęcał do dobrowolnego i pokojowego likwidowania tego barbarzyńskiego zniewolenia ludzi. Apel o poszanowanie wolności społecznej człowieka jest częstym motywem nauczania Ojców Kościoła i pisarzy wczesnego chrześcijań­stwa. Św. Augustyn stwierdzał, że każdy człowiek jest ze swej natury wolny. Uzasadniając swe stanowisko, powołał się na przykład patriarchów, którzy panowali nad stadami, ale nie nad ludźmi10. Kościół średniowieczny bronił prawa do wolności między  innymi   poprzez  apel  o respektowanie  azylu  w świątyni.

Przywilej azylu był znany już w IV wieku, uszanował go między innymi Alaryk zdobywając Rzym w roku 410.

Średniowiecze było okresem dominacji modelu feudalnego, co nie sprzyjało głoszeniu idei wolności jako zasady życia społecznego. Akcentowana wówczas była idea posłuszeństwa władzy kościelnej i państwowej, gdyż wymaga tego dobro wspólne państwa i Kościoła. Nauczanie chrześcijańskie zawsze akcentowało, że posłuszeństwo nie może być absolutne, ustaje bowiem wówczas, kiedy prawo cywilne jest sprzeczne z prawem naturalnym lub prawem Bożym. W okresie średniowiecza znane były wypadki stosowania kar kościelnych wobec tych władców, którzy nadużywali swej władzy wobec poddanych. Kościół zwalniał wówczas tych ostatnich z obowiązku posłuszeń­stwa11.

Już w średniowieczu pojawiły się pierwsze dokumenty, w których ówcześni władcy przyznają określone uprawnienia umożliwiające i zabezpieczające korzystanie z wolności. Chociaż dotyczyło to zwykle elit polityczno-społecznych, tym niemniej świadomość prawa do wolności powoli się upowszechniała12. W r. 858 Karol Łysy zobo­wiązał się, że będzie szanował prawa swoich poddanych. Podobna sytuacja zaistniała w Anglii, gdzie w r. 1215 król Jan bez Ziemi podpisał tzw. Magna Charta, w której potwierdził prawo do wolności — możliwe do zawieszenia jedynie poprzez legalny wyrok sądowy. Władysław Jagiełło, król polski, w dekrecie Neminem captivabimus nisi iure victum zapewnił konie­czność sądowego nakazu dla uwięzienia domniemanego przestępcy. Dopiero dwa wieki później angielski parlament wydał dekret Habeas corpus, w którym zabronił uwięzienia człowieka bez udowodnienia jego winy. Wszystkie tego rodzaju akty prawne implikowały prawo człowieka do wolności w życiu społeczno-państwowym.

Idea wolności indywidualnej i społecznej zyskała nowy wymiar po odkryciu Ameryki, w wyniku którego dotychczasowi mieszkańcy tego kontynentu — Indianie — zostali zmuszeni do niewolniczej pracy. Ich yzysk i zniewolenie potępili obrońcy Indian, byli to przede wszy­stkim: Franciszek de Vitoria, autor traktatu De Indis, oraz biskup Bartolomeusz de las Casas.

Opublikowano pisanie prac magisterskich, licencjackich, zaliczeniowych | Otagowano | Dodaj komentarz

Uprawnienia radnego

Kiedy Polska przyjmowała w 1994 r. postanowienia Europejskiej Karty Samorządu Terytorialnego[1] było już oczywiste, że jej główne założenia, jak uznanie społeczności lokalnych za zasadniczą podstawę ustroju demokratycznego i prawo obywateli do uczestnictwa w kierowaniu sprawami publicznymi należą do niekwestionowanych zasad ustrojowych III Rzeczypospolitej. Zgodnie z brzmieniem ustępu 2 art. 7 Karta stawia przed swymi sygnatariuszami wymaganie aby status przedstawicieli wybieranych do władz lokalnych zapewniał swobodne wykonywanie ich mandatu. Służyć temu ma wyrównanie finansowe przysługujące przedstawicielom lokalnych społeczności odpowiednie do kosztów poniesionych w związku z wykonywaniem mandatu. Karta obejmuje tu zarówno wyrównanie finansowe za utracone zyski jak również wynagrodzenie za wykonaną pracę oraz odpowiednie ubezpieczenie społeczne. Bardzo ważnym postanowieniem Karty jest ustawowy wymóg określenia funkcji i działań nie dających się pogodzić z mandatem przedstawiciela wybranego do władz lokalnych.

Polskie przepisy dotyczące wykonywania mandatu radnego, gminnego czy wojewódzkiego z mniejszą lub większą konsekwencją starają się zadośćuczynić tym wymogom. Uprawnienia radnych są określone w przepisach ustawy o samorządzie terytorialnym oraz innych ustaw. Ich dookreślenie ma miejsce w odpowiednich zapisach w statucie gminy i regulaminach uchwalanych przez radę gminy. Niebagatelne znaczenie mają również te uprawnienia, których źródłem jest niesformalizowany bardzo często zwyczaj. Nie oznacza to jednak, że ukształtowany w danej gminie zwyczaj może poszerzać bądź zawężać te uprawnienia. W drodze pozaustawowej można jedynie konkretyzować ich formy i zasady wykonywania.

Uprawnienia wynikające z art. 25 ustawy samorządowej

Podstawowe uprawnienia przysługujące radnemu określone zostały w art. 25 ustawy samorządowej. Należą do nich:

  1. ochrona stosunku pracy radnego,
  2. zobowiązanie pracodawców do zwalniania radnych od pracy zawodowej w celu umożliwienia im brania udziału w pracach organów gminy,
  3. przyznanie radnym diet i pokrycie kosztów podróży służbowych,
  4. przyznanie radnym ochrony prawnej przewidzianej dla funkcjonariuszy publicznych.

[1] Europejska Karta Samorządu Terytorialnego, sporządzona w Strasburgu dnia 15 października 1985 r. (Dz. U. Nr 124, poz. 607 z dnia 25 listopada 1994 r.)

Opublikowano prace licencjackie | Otagowano , | Dodaj komentarz

Prawo do bezpiecznych i higienicznych warunków pracy

Kwestia zapewnienia osobom wykonującym pracę odpowiednich warunków jej świadczenia znajdowała się w centrum zainteresowania już od momentu usamodzielnienia się prawa pracy z pnia cywilistycznego. Przepisy bhp stanowią zaś trzon ochronnej funkcji prawa pracy. Stąd fakt utrzymania konstytucyjnego umocowania prawa do bezpiecznych i higienicznych warunków pracy oraz nadzoru państwa nad nimi należy uznać za potwierdzenie długoletniej praktyki i ocenić jak najbardziej pozytywnie.

Art. 66. 1 KRP stanowi: Każdy ma prawo do bezpiecznych i higienicznych warunków pracy. Sposób realizacji tego prawa oraz obowiązki pracodawcy określa ustawa. Zakres podmiotowy adresatów tego prawa jest bardzo szeroki na co wskazuje zwrot każdy (a więc nie tylko osoba świadcząca pracę w ramach stosunku pracy). Konstytucja gwarantuje ochronę w zakresie bhp wszystkim wykonawcom pracy, a obowiązki z tego wynikające obciążają pracodawcę. Jak się wydaje, rozumienie pojęcia pracodawca jest w tym konkretnym przepisie oderwane od kodeksowej definicji z art. 3 kp i oznacza podmiot, który stwarza możliwość świadczenia pracy niezależnie od podstawy prawnej, na której się to dokonuje. Regulacja tego zagadnienia w kodeksie pracy jest zgodna z rozwiązaniem przyjętym w Konstytucji, a jego egzemplifikacją jest art. 304 kp na mocy którego pracodawca jest obowiązany zapewnić bezpieczne i higieniczne warunki pracy osobom fizycznym wykonującym pracę na innej podstawie niż stosunek pracy w zakładzie pracy lub w miejscu wyznaczonym przez pracodawcę.

Konstytucja nie zawiera szczegółowych dyrektyw precyzujących treść prawa do bezpiecznych i higienicznych warunków pracy, co jest uzasadnione charakterem tego aktu prawnego. Postanawia natomiast, że sposób realizacji tego prawa oraz wynikające z niego obowiązki określa ustawa (art. 66.1 in fine KRP). Na tle obecnego ustawodawstwa zagadnienie ochrony warunków pracy, lub – używając terminologii europejskiej – ochrony zdrowia i życia pracowników w środowisku pracy regulują (nie licząc rozdziału X kodeksu pracy) przede wszystkim akty prawne rangi  podustawowej. Można jednak przyjąć, że nie zachodzi tu sprzeczność z przepisami Konstytucji, gdyż akty te zawierają z reguły szczegółowe, specjalistyczne uregulowania i są rozwinięciem ogólnych konstrukcji rozdziału X kp, skąd też czerpią swoją delegację. Obowiązki pracodawcy w zakresie zapewnienia bezpiecznych i higienicznych warunków pracy określa w szczególności kodeks pracy .

Ogólna deklaracja o ochronie państwa nad pracą  zawarta jest także w art. 24 rozdziału I Konstytucji określającego podstawy ustrojowe Rzeczypospolitej. Rozumienie tego przepisu nie jest jednoznaczne. W ujęciu doktryny prawna ochrona pracy w ścisłym znaczeniu pokrywa się w zasadzie z pojęciem ochrony pracownika w środowisku pracy (bhp). Przy czym dodaje się tutaj jeszcze przepisy chroniące pracę młodocianych i kobiet. Natomiast ochrona pracy sensu largo obejmuje oprócz wyżej wymienionych szerokie spektrum zagadnień związanych z pracą, tj. opiekę państwa nad bezrobotnymi, ochronę stosunku pracy przed bezprawnym lub nieuzasadnionym rozwiązaniem przez pracodawcę, itp. To drugie ujęcie akcentuje społeczne znaczenie pracy jako podstawy egzystencji ludzkiej przez dostarczanie środków utrzymania. Myśl tę rozwija filozofia marksistowska, ale też katolicka nauka społeczna, a szczególnie Jan Paweł II  w swoim bogatym piśmiennictwie[1].

W przeciwieństwie do ogólnikowej deklaracji pierwszego członu art. 24 KRP, w dalszej części  przepisu zostało zawarte istotne postanowienie o państwowym nadzorze nad warunkami wykonywania pracy. Oznacza ono zobowiązanie władz państwowych do zapewnienia instytucjonalnego nadzoru, z zastosowaniem środków władczych, nad warunkami wykonywania pracy, w szczególności nad jej bezpieczeństwem. Zadania te państwo wykonuje poprzez wyspecjalizowane służby; przede wszystkim będzie to Państwowa Inspekcja Pracy jako organ powołany do nadzoru i kontroli przestrzegania prawa pracy, w szczególności przepisów i zasad bezpieczeństwa i higieny pracy (art. 1 ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy). Pewne kompetencje w przedmiocie sprawowania kontroli nad warunkami bhp posiada też Państwowa Inspekcja Sanitarna oraz szereg innych organów o których wspomina rozporządzenie Prezesa Rady Ministrów z dnia 22 marca 1983 r. w sprawie zasad współdziałania organów nadzoru i kontroli warunków pracy z PIP.


[1] Jan Paweł II, Laborem Exercens, Wrocław 1995.

Opublikowano pisanie prac magisterskich, licencjackich, zaliczeniowych | Otagowano | Dodaj komentarz

Zasada godziwego wynagrodzenia

Nie jest zasadą, którą można zdekodować wprost z przepisów Konstytucji. Wynika ona jednak implicite z art. 65 ust. 4, który stanowi: Minimalną wysokość wynagrodzenia za pracę lub sposób ustalania tej wysokości określa ustawa. To krótkie sformułowanie zastąpiło zawarte w poprzedniej Konstytucji prawo do wynagrodzenia  według ilości i jakości pracy. Szerzej problematyka wynagrodzenia za pracę została uregulowana w kodeksie pracy, gdzie po nowelizacji w 1996 r. prawo do godziwego wynagrodzenia znalazło się wśród podstawowych zasad prawa pracy (art. 13 kp).

Przydawka godziwe jest typowym przykładem pojęć nieostrych, które zawsze sprawiały problemy w interpretacji prawa. Tutaj też uwidacznia się rola doktryny i orzecznictwa w wypełnianiu treścią takich właśnie zwrotów. Pojęcie godziwego wynagrodzenia zostało wprowadzone także w dokumentach europejskich; art. 4 EKS statuuje prawo do sprawiedliwego wynagrodzenia. Na tle tego przepisu za godziwe uznaje się wynagrodzenie  w wysokości wystarczającej na utrzymanie na skromnym, lecz nie uchybiającym godności człowieka poziomie (przy uwzględnieniu warunków społecznych, ekonomicznych, kulturalnych danego kraju), pracownika i jego rodziny, równe dla kobiet i mężczyzn, podlegające prawnej ochronie przed nadmiernym potrącaniem . Jednocześnie według standardów Rady Europy za godziwe (wystarczające) należy uznać wynagrodzenie w wysokości około 68 % przeciętnej krajowej pensji, przy uwzględnieniu jednak szeregu czynników: sytuacji rodzinnej, dodatkowych dochodów, rozmaitych świadczeń i pomocy, systemu podatkowego, itp.

Przepis konstytucyjny ogranicza się jedynie do nałożenia na państwo obowiązku ustalania minimalnej wysokości wynagrodzenia, nie wprowadza zaś żadnych deklaracji w kwestii polityki płac. Można by więc przyjąć, że zasada pracy godziwej została w Konstytucji zdefiniowana od strony negatywnej, tj. wynagrodzenie jest godziwe, gdy nie jest niższe od minimum ustalonego przez państwo. Taka interpretacja pojęcia godziwe wynagrodzenie za pracę byłaby jednak sprzeczna z wykładnią językową. Wynagrodzenie godziwe to także wynagrodzenie akceptowane przez jednostkę, zindywidualizowane do jej potrzeb i aspiracji.

Z konstytucyjnym obowiązkiem ustalania wynagrodzenia minimalnego w drodze ustawy pozostaje w sprzeczności art. 774 kp, zgodnie z którym najniższe wynagrodzenie za pracę przysługujące pracownikom zatrudnionym w pełnym wymiarze czasu pracy określa Minister Pracy i Polityki Socjalnej w drodze zarządzenia . Z drugiej strony ustalanie minimalnej wysokości wynagrodzenia na drodze ustawowej może być kłopotliwe. Przy stale utrzymującej się inflacji, ustawa taka musiałaby podlegać permanentnej nowelizacji, nawet w odstępach kilkumiesięcznych. Wydaje się więc, że zadośćuczynienie obowiązkowi konstytucyjnemu może nastąpić w ten sposób, iż ustawa określi tylko sposób ustalania minimalnej wysokości wynagrodzenia. Komentowany przepis Konstytucji (art. 65.4 in fine), używając łącznika lub daje ustawodawcy możliwość wyboru takiej właśnie metody regulacji problematyki minimalnego wynagrodzenia. Przyjmując to drugie rozwiązanie ustawa mogłaby zawrzeć delegację do określenia konkretnej wysokości najniższej płacy w przepisach wykonawczych.

Opublikowano prace licencjackie | Otagowano | Dodaj komentarz

Międzynarodowa Konferencja Praw Człowieka w roku 1988

Idea zorganizowania Międzynarodowej Konferencji Praw Człowieka zrodziła się w początkach roku 1988. Pierwsze decyzje organizacyjne zapadały pod koniec lutego. Zanim doszło do zorganizowania konferencji w Polsce miały miejsce dwie fale strajków: jedna z przełomu maja i kwietnia, druga z sierpnia trwała jednocześnie z obradami Konferencji. W sierpniowych strajkach uczestniczyło kilkanaście kopalń ze Śląska, stocznia Gdańska, Port Szczeciński i kilka innych zakładów. Dlatego też niektórzy działacze związkowi nie mogli przybyć na obrady. Ustalono, że konferencja odbywać się będzie w Mistrzejowicach, w dniach 25-28 sierpnia 1988 roku. Obrady miały odbyć się w budynkach kościelnych. Zofia i Zbigniew Romaszewscy byli głównymi organizatorami, wspomagali ich działacze KIiP, zwłaszcza z Krakowa J. Maria Rokita i Zbigniew Fijek. Znaczący udział mieli przedstawiciele ruchu Wolność i Pokój, którzy niejednokrotnie byli również działaczami KIiP, jak np. J.M. Roki-ta. Swój wkład w przygotowanie miał również Komitet Helsiński w Polsce, który niezależnie od tego wykonując swoją pracę przekazał Rzecznikowi Praw Obywatelskich raport „Prawa człowieka i obywatela w PRL” wraz z informacją, że takie raporty powstają regularnie w celach informowania opinii publicznej w kraju i zagranicą (szczególnie KBWE).[1]

Już 16 sierpnia wyłączono telefon w mieszkaniu Romaszewskich. W tym samym dniu „wizytę” złożyli funkcjonariusze SB. Płk Marian Godlewski dał wyraz zaniepokojenia faktem nie wystąpienia o pozwolenie na Konferencję, aby następnie zapewnić, że SB nie będzie przeszkadzać. Marian Godlewski w wyniku tej rozmowy został oficjalnym gościem. Istotnie, mimo, że organy MO i SB czujnie obserwowały całe przedsięwzięcie, od początku do końca, oszczędziły sobie incydentów w postaci interwencji. Oficjalne zaproszenie wystosowano również do Ministra Sprawiedliwości, który delegował 4 sędziów na obrady, do gen. Czesława Kiszczaka, jako Przewodniczącego Komitetu Przestrzegania Prawa i Porządku Publicznego przy URM, a także do Rzecznika Praw Obywatelskich prof. Łętowskiej, która nie zareagowała na zaproszenie.

Zaproszeni zagraniczni goście przyjechali do Polski z bardzo odległych nieraz zakątków ziemi. Obecni byli przedstawiciele ruchów praw człowieka i związków zawodowych z Japonii i Chile, USA i Gujany. Przybyli również przedstawiciele organizacji europejskich, Parlamentu Europejskiego, Heliński Watch. Zjawili się również liczni przedstawiciele ambasad. Sumie ponad 200 gości zagranicznych. Zaproszone osoby, które nie mogły przybyć przysłały listy (uczynił tak m. in. Lech Wałęsa), bądź utrzymywali kontakt telefoniczny. Zaproszenie nie dotarło do Moskwy do prof. Sacharowa, Timofijewa, Grigianca i innych. Oni również nawiązali kontakt telefoniczny.[2]

Najważniejszym celem konferencji zorganizowanej w 40 rocznicę uchwalenia Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka, była wymiana informacji na temat skutecznego wprowadzania w życie i przestrzegania tych postanowień. Podkreślano, że tylko stworzenie państwa prawa gwarantuje wolność obywateli, którą, jak wyjaśniał J. M. Rokita jest „(…) nie tylko system norm uznawanych przez państwo, ale i system instytucji ustrojowych, gwarantujących poprawność i skuteczność ich stosowania (…) ustanowienie rządów prawa stanowi jedynie skuteczną gwarancję ochrony praw jednostki, tak efektywne rządy prawa są nie do pomyślenia poza ustrojem opartym na kontroli społecznej. Ludzie niestety nie są dobrzy z natury, a sprawowanie władzy sprzyja nadużyciom. Problem więc skutecznej egzystencji praw człowieka jest w istocie problemem ustrojowym gwarancji kontroli społecznej.”[3]

Każdy z uczestników miał możliwość aby wnieść swoje własne spojrzenie na cel konferencji . Na przykład Raynold Flynn członek Amnesty International i jednocześnie burmistrz Bostonu (USA) podkreślił, że „(…) powinna być okazja (…), żeby wypowiadać swoje opinie na temat prześladowań – wszędzie, gdziekolwiek mają one miejsce – a więc nie tylko w Polsce, nie tylko wśród stoczniowców i górników, ale także wśród Czarnych w Afryce oraz pracowników prasy. Musimy się wszyscy połączyć jako ludzie dobrej woli i wykazać nasze poparcie strajkującym w Polsce, ponieważ ich walka jest naszą walką. Ich walka z niesprawiedliwością jest naszą walką z niespra-wiedliwością.”[4]

Odwołując się do filozofii i teologii starano się znaleźć odpowiedź na pytanie o miejsce człowieka w świecie. Jerzy Turowicz powiedział, że „(…) z natury człowieka płynie potrzeba, konieczność tworzenia państwa, ustanowienia władzy i praw. Ich celem jest zapewnienie, dążenie do dobra wspólnej, zorganizowanej w państwo społeczności. To dobro wspólne zawiera w sobie także dobro poszczególnych jednostek. A więc państwo, formy ustroju społeczno-politycznego, jest tworzone przez człowieka dla człowieka, winno temu człowiekowi służyć. Bywa tak, że państwo, to jest ludzie sprawujący władzę, przestają służyć, ich działanie nie służy dobru ogólnemu, czy nawet jest tym, co jest z tym dobrem sprzeczne. Wówczas człowiek na zasadzie prawa naturalnego ma prawo , winien mieć zagwarantowaną instytucjonalnie możność korekty sytuacji, a więc wpływania na sposób sprawowania władzy, nawet możliwość modyfikacji, zmiany form ustrojowych.”[5]

W kolejnych dyskusjach głos zabierali m.in. przedstawiciele Chilijskiej Ligi Praw Człowieka Maximo Pacheco oraz Abdul Assadi pochodzący z Afganistanu, nakreślając sytuację w swoich krajach. Przemawiał również przedtsawiciel kolorowych Mike Mc Cormack, który zwrócił uwagę na to, że ruchu praw człowieka nie można utożsamiać tylko z rasą białą. Jako przedstawiciel Stowarzyszenia Praw Człowieka w Gujanie podkreślił, że przywódcy krajów w jego regionie odbierają apele o przestrzeganie praw człowieka jako ingerencję w wewnętrzne sprawy.[6]

Oprócz sesji plenarnych prowadzono także dyskusje w grupach tematycznych. Omawiano takie tematy, jak problem praw człowieka, jako przedmiot polityki międzynarodowej. W grupie tej uwzględniono zagadnienia przestrzegania międzynarodowego ustawodawstwa humanitarnego w kontekście zasady suwerenności państw oraz egzekucje przestrzegania praw człowieka przez instytucje międzynarodowe i opinię publiczną. Uzupełnieniem tematu była kwestia praw człowieka w rokowaniach dotyczących uzbrojenia, zadłużenia i handlu międzynarodowego. W kolejnych grupach próbowano znaleźć odpowiedzi na pytania, jak działać na rzecz likwidacji represji i prześladowań państwowych w różnych krajach? Oraz gdzie leżą granice ingerencji i kontroli państwa nad życiem obywateli? Szukając odpowiedzi na te pytania uwzględniono zagadnienia walki o zmniejszenie kary śmierci, zakaz tortur, oraz o nadużyciach psychoterapii do celów represyjnych. Pytano o zakres kontroli państwa nad nauka i edukacją, a także nad działalnością ekonomiczną. Dyskutowano także o warunkach zachowania tożsamości kulturowej każdego narodu, o prawach mniejszości, o znaczeniu ruchów pokojowych w procesie demilitaryzacji współczesnego życia. Ważkie znaczenie miał problem wolności zrzeszania się oraz prawa związkowe.[7]


[1] „KOS”, 1988, nr 2/132, s.7.

[2] „Informacja KIiP” 1988 sierpień – 1989 styczeń, nr 37-55, s.129-126.

[3] Tamże, s.139.

[4] Tamże, s.140.

[5] Tamże, s.141.

[6] Tamże, s.151.

[7] Tamże s.153-154.

Opublikowano pisanie prac magisterskich, licencjackich, zaliczeniowych | Otagowano | Dodaj komentarz

Inne niż konstytucja źródła prawa

Katalog aktów prawnych zawartych w Rozdziale III Konstytucji nie jest  wyczerpujący, nie zawsze jest też jasno określony charakter prawny tych aktów  które zostały wymienione poza tym rozdziałem. Zróżnicowany walor prawny będą mieć uchwały Sejmu i Senatu (art. 120) – część z nich nie ma charakteru normatywnego: w formie uchwał Sejm (Senat) podejmuje wszelkie rozstrzygnięcia o charakterze indywidualnym (np. wybór wewnętrznych organów, sędziów TK, RPO, uchwalanie wotum nieufności) lub wyraża swoje stanowisko w sprawach ogólnych (rezolucje, deklaracje, apele i oświadczenia).

Poza Rozdziałem III znajdują się także inne – obok rozporządzeń
z mocą  ustawy – akty prawne Prezydenta. Organ ten upoważniony jest do wydawania  rozporządzeń i zarządzeń na zasadach określonych w art. 92 oraz postanowień  „w zakresie realizacji pozostałych kompetencji” (art. 142). Poza tym „Prezydent, korzystając ze swych konstytucyjnych i ustawowych kompetencji, wydaje akty  urzędowe” (art. 144 ust. 1). Może zatem powstać uzasadnione pytanie, czy  pod pojęciem „aktu urzędowego” mogą mieścić się także inne, wyraźnie nie  przewidziane Konstytucją formy prawotwórstwa.

Opublikowano prace licencjackie | Otagowano | Dodaj komentarz

Etnocentryzm. Ksenofobia

Etnocentryzm jest światopoglądem, według którego ostateczną i fundamentalną podstawą życia społecznego, kryterium oceny otaczającego świata jest dychotomiczny podział na „swoich” i „obcych”. Jest to podział manichejski – „swoi” są grupa wyidealizowaną, lepszą, zaś „obcy” są uosobieniem wszelkiego zła, zagrożenia. Etnocentryzm zakłada z góry agresywność „obcych”, nakazuje obronę i walkę z obcymi, a co najmniej całkowite odrzucenie ich świata. Podstawowe relacje grup z perspektywy etnocentrycznej to obronna izolacja i konflikt.

Pojęcie etnocentryzmu stosować można do funkcjonowania grup, tu etnocentryczne mogą być środowiska różnych zawodów czy środowiska polityczne. Dla zrozumienia genezy i niezwykłej powszechności zjawiska polskiego antysemityzmu należy przyjąć węższe znaczenie etnocentryzmu – etnocentryzm narodowy. Przykłady dowodzące narastania etnocentryzmu są niewątpliwe, pojawiają się dwie tendencje, jedna to ksenofobia, deprecjonowanie wartości (jawiących się jako pseudowartości) europejskiej cywilizacji, chęć zamknięcia się we własnej, swojskiej twierdzy ; druga tendencja to jeszcze nie sformułowana wtedy w sposób jasny definicja narodu homogenicznego, pozbawionego kulturowej i etnicznej różnorodności.

Etnocentryzm, typowy dla wszystkich zamkniętych społeczności generalnie kieruje się przeciw wszystkim obcym, to znaczy „nie swoim”. Jeżeli ci obcy wykazują się większą od miejscowych ruchliwością społeczną, zapobiegliwością, przedsiębiorczością, wyższymi umiejętnościami, i z tego tytułu zaczynają dystansować „tutejszych”, zagrażać ich interesom, aspiracjom to dystans, uprzedzenia przekształcają się w otwartą wrogość. Wrogość pogłębia sytuacja braku zintegrowania obcych ze „swojakami”, posługiwanie się innym językiem.

Walka o język narodowy zwolna przekształcała się w obsesyjne żądanie całkowitej etnicznej czystości. Prowadziło to do ataków wymierzonych w cudzoziemszczyznę, obce naleciałości. (Dzisiejsze ataki na funkcjonowanie w polszczyźnie zwrotów anglosaskich, które nie mają swoich polskich odpowiedników mają swój rodowód w wieku XIX i jego obsesji etnocentrycznej.)

Narody walczące o swą kulturę, w sytuacji niszczenia jej przez naród dominujący są skazane na agresywność, oparcie swej narodowej mentalności na antynomii swój – obcy. Niszczenie narodowej kultury jest postrzegane jako zagłada narodu, represje polityczne nie są tak dotkliwe. Walka polityczna narodu jest tylko walką o instytucjonalną ochronę narodowej kultury, represje godzące w samą kulturę wywołują niezwykle silne reakcje obronne. Wszelka obcość, bez znaczenia, czy rzeczywiście zagraża narodowi, czy nie, jest dla niego wroga. Każdy naród wschodnioeuropejski dążyć będzie do jej eliminacji.

Greckie słowa przypominające, że kontakt z innymi ludźmi, z obcymi, związanymi z  inną kulturą nie jest doświadczeniem obojętnym, a przeciwnie – wikła nas w emocje, które bez względu na to, czy są pozytywne czy negatywne, przez sam fakt pojawienia się nadają temu kontaktowi wymiar  uczuciowy, ludzki. Ksenofobia to strach przed obcym (gr. ksenos ‚obcy’ phobos ‚strach’). Ksenofilia to „lubienie” obcych (gr. ksenos ‚obcy’, phileo ‚lubię’). Mamy zatem dwie przeciwstawne postawy wywołane przez spotkanie z obcym.

Czego więcej w historii narodów? Wydaje się, że jednak ksenofobii, choć zdarzają się związki między narodami oparte na wzajemnej (lub chociażby jednostronnej) sympatii. W  polskiej tradycji są okresy, gdy z prawdziwą przyjaźnią mówi się o Francuzach, gdy próbuje się zbudować braterską więź między Słowianami, do przysłowia przechodzi też pozytywnie postrzegana więź z  bratankiem Węgrem.

Jednak najczęściej kontakt z innym, obcym, należącym w pewnych kategoriach do innego świata, innego porządku kulturowego wywołuje niepokój i skutkuje postawą ksenofobiczną. Nienowe to zjawisko i właściwie możemy o nim mówić, przywołując przykłady już z epok najdawniejszych. Rzymianie nie przepadali za Grekami i tworzyli na ich temat rozmaite przysłowia w rodzaju Graeca fides, nulla fides (grecka wierność to żadna wierność). We wcześniejszych epokach sami Grecy także  musieli niechętnie myśleć o innych, skoro wszystkich nie mówiących po grecku nazwali  mamroczącymi, wydającymi dziwne dźwięki (bar-, bar-) barbarzyńcami (gr. barbaros). Podobnie i my postąpiliśmy z Niemcami, kładąc u podstawy ich polskiej nazwy przymiotnik niemy, co równało się  stwierdzeniu, że ten, kto nie potrafi porozumieć się z nami w naszym języku, jest niemy.

Przykładów takich i podobnych jest bardzo wiele. I nie te językowe zapamiętujemy najczęściej. Przede wszystkim pamiętamy te znane z historii i z naszego codziennego życia. Z jednej strony na przykład pogromy Żydów w XVI-wiecznej Europie, wojny religijne, szaleństwo XX-wiecznych eksterminacji narodów w Europie i Azji. Z drugiej – niechęć do Cyganek wróżących na ulicy,  żebrzących Rumunów,  dawniej i do Rosjan jako przedstawicieli gnębiącego Polaków  państwa (w wersji carskiej czy sowieckiej). W różnej skali i o różnych skutkach są to przejawy ksenofobii.  Przyczyną ksenofobii nie jest jednak tylko lenistwo intelektualne, które raczej każe odrzucić coś nowego niż nad  nim się zastanowić, zrozumieć, by w końcu – może – zaakceptować. To, co powoduje, że ksenofobia często  działa z niepowstrzymaną siłą, jest jej związek z najprostszymi odczuciami, a nawet instynktami.  Człowiek, żyjąc, próbuje zapewnić byt-przetrwanie sobie, swojej rodzinie, gromadzie, w której żyje. Zapewnić egzystencję w podstawowych wymiarach – materialnym i duchowym (wartości, wzorów postępowania, ciągłości tradycji, religii). Pojawienie się obcego stanowi zagrożenie. Może on chcieć wziąć udział w podziale dóbr materialnych, które bez jego obecności należałyby się tylko nam. Może on także przez wprowadzenie swoich norm zachowań, swojej kultury  zabrać nam pewność co do nieomylności, słuszności naszych ocen i wartości.  W jednym i drugim wypadku  może to doprowadzić do destrukcji, zniszczenia naszej własnej grupy.  To każe instynktownie bronić się przed obcym i bać się go.

Oczywistym jest, ze nasilenie postaw ksenofobicznych występuje w społecznościach, które uświadamiają sobie lub doświadczają  w jakimś stopniu rozpadu wartości lub słabości ekonomicznej czy politycznej. Skutkuje to  wówczas także chętnym posługiwaniem się figurą  obcego jako „kozła ofiarnego” obarczanego wino za zło, które nas dotyka, tworzeniem mitów o „złotym wieku”, czasach przeszłości, w których zarówno materialnie, jak i duchowo nasza społeczność była dość mocna, by przetrwać.

Opublikowano prace licencjackie | Otagowano , , | 1 komentarz

Rewizje w PRL

Jedną z tych wypróbowanych form zmuszenia społeczeństwa do trzymania się z daleka od polityki było nachodzenie i rewizje. Służba Bezpieczeństwa w dniu 24 kwietnia 1987 roku przeprowadziła akcje przeszukań w mieszkaniach osób z Kielc: Alicji Twarowskiej, Ryszarda Gawalika, Ryszarda Maja, Ryszarda Cichego i Antoniego Jabłońskiego i rozmów ostrzegawczych z Feliksem Zagrodzkim, Zdzisławem Zającem i Jerzym Drożdałem oraz osób mieszkających w Skarżysku Kamiennej: Dariusza Figarskiego, Mariana Kuleckiego, Józefa Sokołowskiego i Ryszarda Tomtasa. U A. Twarowskiej, R. Gawlika i R. Maja znaleziono pojedyncze egzemplarze książek drugiego obiegu, takie jak: „Arkusz” Z. Herberta, „Gdzie słońce wschodzi i kędy zapada” Cz. Miłosza, „Piękni dwudziestoletni” M. Hłaski, tomik poezji B. Sadowskiej oraz znaczki Poczty Solidarność. Następnego dnia – po spędzeniu nocy w areszcie – funkcjonariusz WUSW W. Brych oskarżył te osoby przed kolegium do spraw wykroczeń (w składzie kolegium zasiadał jako przewodniczący A. Palmowski, oraz jako członkowie M. Warych i A. Osman). Kolegium potwierdzając zasadność oskarżenia – że w dniu 24 kwietnia 1987 roku osoby te podjęły działania zmierzające do wywołania niepokoju publicznego lub rozruchów – wydało wyroki skazujące. Ryszarda Gawlika i Alicję Twarowską ukarano grzywną w wysokości 40 tysięcy złotych i 1 tysiąca kosztów postępowania oraz przypade zakwestionowanych materiałów. W uzasadnieniu przewodniczący Palmowski zapewnił, że materiały te „ na pewno były przeznaczone do rozpowszechniania” a „z treści zakwestionowanych wynika, że obwiniony zbierał je (…) po to by je rozpowszechniać wywołując niepokoje, szkalując ustrój i państwo”.[1]

Dariuszowi Figarskiemu, Marianowi Kuleckiemu i Ryszardowi Tomtasowi postawiono podobne zarzuty, jak osobom w Kielcach. Przed kole-gium do spraw wykroczeń przy w Skarżysku-Kamiennej, gdzie sprawy odbyły się w trybie przyspieszonym, D. Figarskiego obciążało posiadanie: książki T. Torańskiej „Oni”, „Zapiski oficera Armii Czerwonej”, ośmiu pojedynczych kartek świątecznych – Wielkanoc’87, dwóch klaserów pojedynczych znaczków Poczty Solidarności, egzemplarz pisma NURT. Na niekorzyść działało również odnalezienie podczas przeszukania proporczyka III Pułku Piechoty Legionów AK Radoszyce-Trzewniki oraz kilka pojedynczych znaków metalowych.[2] Ryszarda Tomtasa w niekorzystnym świetle wobec prawa stawiała cała lista dziesięciu zakwestionowanych u niego przedmiotów. Wymienić trzeba przynajmniej kilka, a były to zaproszenie przez grupę, której przewodził Tadeusz Nowak na mszę w intencji Ojczyzny, portret Kardynała Wyszyńskiego, mandat delegata na I Zjazd NSZZ Solidarność Regionu Świętokrzyskiego, dwa zaproszenia na zebranie sprawozdawczo-wyborcze z okresu legalnej „Solidarności”, książka – Kościół, państwo, władza oraz książka – Ustrój komunistyczny w Polsce i dwie ulotki.[3] Mieszkanie Mariana Kuleckiego obstawione zostało czterema funkcjonariuszami SB i jednym milicjantem w stopniu młodszego chorążego. Prowadzili oni przez dwie godziny przeszukanie uzasadnione wystawionym na funkcjonariusza SB Zbigniewa Gibeszewskiego, wykazując się zdolnościami w wykrywaniu materiałów obciążających. Znaleźli a następnie zakwestionowali: sześć egzemplarzy komunikatu o rekolekcjach (3-8 kwietnia 1987 r.) w Kielcach, kalendarz kieszonkowy wydany przez „Dom Książki”, zaproszenie na sesję „Eucharystia a uświęcenie świata przez świeckich” organizowaną przez Komisję Episkopatu Polski ds. Apostolstwa Świeckich na Jasnej Górze dnia 21 marca 1987 roku, obrazek z podobizną Matki Bożej z nadrukiem „Protest głodowy – Bieżanów 85”. Co ciekawe, Marianowi Kuleckiemu zabrano również osobiste notatki zwrócone przez Prokuraturę Rejonową w Kielcach 20 maja 1985 roku, które były przedmiotem dochodzenia w sprawie, która objęta została amnestią z 1984 roku. Te notatki zostały ponownie użyte jako argument oskarżenia. Przed kolegium na poparcie tezy, że Mariana Kuleckiego należy ukarać grzywną w wysokości czterdziestu tysięcy złotych z zamianą na osiem dni aresztu z klauzulą natychmiastowej egzekucji. Gdy obrońca M. Kuleckiego Edward Rzepka dociekając kwintesencji oskarżenia zwrócił się z zapytaniem o konkretne fakty, oskarżający funkcjonariusz powiedział, że „podjęcie działań przez obwi-nionego polegało na tym, że w określonym dniu podjął działania”.[4]

Ryszard Tomtas zbulwersowany obrotem spraw wystosował list do generała Czesława Kiszczaka, szefa MSW z datą 30 kwietnia 1987 roku, w którym po obszernym przedstawieniu przebiegu wydarzeń zapytuje w jaki sposób między innymi zakwestionowany portret Prymasa Tysiąclecia może wywołać niepokoje publiczne a „nie podwyżki cen maskujące żałosny stan gospodarki”. Ryszard Tomtas wyraził ubolewanie, że prawo jest łamane przez pracowników resortu, na czele którego stoi generał Czesław Kiszczak jako przewodniczący Komitetu Przestrzegania Prawa i Praworządności.[5] Marian Kulecki kierowany podobnymi pobudkami przesłał obszerny artykuł do prasy drugiego obiegu. W tym samym czasopiśmie podziemnym Piotr Lipski podjął się komentarza do zaistniałych wydarzeń opatrując go wiele mówiącym tytułem – Kompromisu nie będzie. Wyraził w nim przekonanie, że „ogólnopolska akcja represyjna z 24 kwietnia bieżącego roku obaliła przekonanie niektórych działaczy Solidarności, szczególnie tych , którzy „zaklinali się prawie w oficjalnym jej nurcie, o dobrej woli władz i o kompromisach mających wkrótce nastąpić. (…) procesy za posiadanie przedmiotów bez żadnych znamion przestępstwa, ośmieszające polskie prawodawstwo, tak opacznie interpretowanie i wysta-wiające żałosne świadectwo reklamowanej praworządności. Procesy te stanowiły niebezpieczny precedens dający możliwość pogrążenia każdego za – choćby tylko – przeczytanie i zachowanie ulotki (…) lub jak w przypadku R. Tomtasa – za portret Kardynała Wyszyńskiego, jeśli tylko nie był kupiony w kiosku (…)”.[6]

Takie postanowienie organów ścigania udowadnia, że właściwie potrzebują oni czegokolwiek, aby danego człowieka oskarżyć. Wobec tego wspaniałymi wynikami mogą się pochwalić funkcjonariusze, którzy znajdują u Dariusza Skrzyneckiego z Końskich kilka naboi i niezdatnej do użycia rakietnicy. Aresztowany 8 czerwca 1987 roku pod zarzutem magazynowania broni umieszczony w areszcie śledczym Kielce Piaski. Zostawia w domu dwudziestoletnią żonę i jednoroczną córkę oraz ciężko chorą matkę. Emerytura matki w wysokości 10 600 złotych była źródłem przetrwania wobec niemożności uzyskania pomocy instytucjonalnej. Pogorszony stan zdrowia spowodował, że umieszczono go pod obserwacją psychiatryczną oraz przesuwano kolejne terminy rozpraw.[7]


[1] „NURT” 1987, 9maja, s.1.

[2] Tamże.

[3] Tamże, s.3.

[4] Tamże, s.1.

[5] Tamże, s.3.

[4] Tamże.

[7] Informacje KIiP 1987, 27 października, nr 3.

Opublikowano pisanie prac magisterskich, licencjackich, zaliczeniowych | Otagowano | Dodaj komentarz

Manifestowanie obywatelskiego niezadowolenia w PRL – walka o prawa człowieka

Działania manifestujących niezadowolenie z rządów komunistycznych przybierały różnorodne formy. Po wprowadzeniu stanu wojennego były raczej mało widoczne. Z czasem były one coraz śmielsze. Przejawiały się malowaniem haseł na ścianach i nawoływaniem do różnorodnych form indywidualnego i zbiorowego protestu.[1]

Nauczyciel historii Krzysztof Marek Obratański działał w Końskich, Stąporkowie i Sierosławicach (województwo kieleckie), umieszczając na murach napisy antykomunistyczne, co oczywiście według organów ścigania miało na celu wywołanie niepokoju publicznego. Obratański działał wraz z Tomaszem Krzaczyńskim, Piotrem Stefańczykiem, Lechem Zięcikiem. Swoją niechęć do MO, PZPR i PRL ubierali w rozmaite słowa, umieszczane w miejscach, w których łatwo można było je przeczytać.[2]

Cała sprawa zaczęła się w sposób dość niewinny. Obratański, który studiował historię na WSP w Kielcach był jednocześnie najstarszym członkiem grupy. W rozmowach z kolegami wyjaśniał im błędy w polityce państwa. Informował ich również o istnieniu opozycji. Akcje, które uzgadniali, a następnie wykonywali, to oprócz czytania bibuły, głównie malowanie napisów na murach, w których namawiali do oporu wobec władzy, np. bojkotu wyborów. Przenosili również ulotki i rozsypywali je w dogodnych miejscach. Ulotki o wiele mówiących tytułach, takich jak: „Wybory precz”, „Wyborco nie daj się oszukiwać”, „Jesteś Polakiem – nie idź na wybory”, wędrowały do mieszkańców Końskich, Stąporkowa i Sierosławic. Doradzano w nich, że jeśli już ktoś znajdzie się w lokalu wyborczym, to powinien kartę do głosowania zabrać ze sobą lub zniszczyć.[3]

Upamiętniali również rocznicę wkroczenia wojsk radzieckich do Polski 17 września 1939 roku. Już więc 6 września 1984 roku mieszkańcy Stąporkowa czytali na murach napisy „Katyń pomścimy” i „Śmierć ZSRR”. 6 grudnia 1984 roku Krzysztof Obratański wraz z Tomaszem Krzaczyńskim, wybili szybę w oknie budynku Komitetu Miejsko-Gminnego PZPR w Końskich w województwie kieleckim, a następnie wrzucili do pomieszczenia kwas masłowy. Przez okres trzech miesięcy panował tam odór, którego nie można było zlikwidować.[4] Milicja ustaliła sprawców tego czynu i dokonała aresztowania. Podejrzanym przedstawiono zarzut nawoływania do niepokojów publicznych i rozruchów.

Sąd Wojewódzki uznał wszystkich za winnych zarzucanych im czynów. Rozprawie, która odbyła się 7 i 28 lutego 1986 roku, przewodniczyła L. Chutarzyńska. Udział brali również ławnicy J. Dulęba i A. Niebiałek, oskarżycielem był wice prokurator rejonowy Zbigniew Kupis. Dla Obratańskiego sąd orzekł karę 2 lata pozbawienia wolności w zawieszeniu na 4 lata oraz zakaz wykonywania zawodu nauczyciela na okres 3 lat. Ponadto obciążono go grzywną w wysokości 130 tysięcy złotych z zamianą na wypadek nie uiszczenia na 130 dni aresztu. Ponieważ oskarżony siedział w areszcie od 14 września do 20 grudnia 1985 roku, uznano, że grzywna została wyegzekwowana w wysokości 98 tysięcy złotych. Pozostali oskarżeni otrzymali kary po 1,5 do 1 roku pozbawienia wolności. W stosunku do wszystkich zawieszono odbywanie kary na okres do 3 lat. Orzeczone w stosunku do nich grzywny były w wysokości od 50 do 100 tysięcy złotych. Ważną kwestią jest to, że sąd kosztami postępowania obciążył Skarb Państwa zwalniając z tego obowiązku skazanych. Zasądzono również zniszczenie dowodów rzeczowych, m.in. broszu-ry Czesława Miłosza „Gdzie wschodzi słońce i kędy zapada”, dwóch proporczyków, wyciętego z papieru orła w koronie i innych.[5]


[1] Np. do noszenia znaczka „Solidarność” lub raz w tygodniu bojkotowania oficjalnej prasy. J. Holzer, K. Lesk, „Solidarność”…, s. 40-60.

[2] Decyzja Sądu Wojewódzkiego w Kielcach, II K.6/86, kopia w zbiorach autora.

[3] Tamże.

[4] Tamże.

[5] Tamże.

Opublikowano pisanie prac magisterskich, licencjackich, zaliczeniowych | Otagowano | Dodaj komentarz

Prawa człowieka w Azji

Tylko niewiele lepiej wygląda sytuacja w Azji, gdzie w omawia­nej dziedzinie poczyniono zastanawiające małe postępy. Ma to tym większe znaczenie, że w Azji zamieszkuje około 55% ludności świa­ta, a stale dochodzi tam do poważnych naruszeń praw człowieka na tle politycznym, ekonomicznym (nędza), religijnym i narodowościo­wym. Należy zauważyć, że Azja, ze względu na swą wielkość oraz cywilizacyjną oraz religijną złożoność i różnorodność, nie stanowi jednolitego regionu.

Obok demokratycznych Indii istnieją:

  • autorytar­na Indonezja,
  • quasi-totalitarne Chiny
  • super-totalitarna Korea Pół­nocna.

 

Wspólny krajom tego kontynentu jest natomiast wyjątkowo niski stopień ratyfikacji międzynarodowych instrumentów tej dziedzi­nie. Całościowe, regionalne podejścia są tam wykluczone, ponieważ brak jest wspólnego podłoża cywilizacyjno-kulturowego, a także po­litycznego.

O ile w Ameryce Łacińskiej, w Afryce czy nawet w świecie arab­skim mają miejsce przykłady naśladownictwa, z uwzględnieniem re­gionalnej specyfiki, o tyle w Azji mamy do czynienia z odmienną sytuacją.

Cywilizacyjna specyfika regionu, dotyczy to niemal wy­łącznie Azji Wschodniej, stanowi podstawę do formułowania alter­natywnych wobec zachodnich koncepcji praw człowieka.

 

Świetny znawca problemu, prof. Krzysztof Gawlikowski, wskazuje na czte­ry determinanty specyfiki, a co za tym idzie – odmienności wschodnioazjatyckiego podejścia do tych praw.

  1. Kolektywistyczne pojmowanie jednostki (czyli niewystępowanie terminu „wolność” w językach regionu, brak jednostkowego ego, jednostka ma przede wszystkim obowiązki o charakterze stosunków jednostka społeczeństwo).
  2. Brak tradycji prawa, zwłaszcza określającego status jed­nostki
    w społeczeństwie (jeśli już, prawo to ograniczało się do „wer­tykalnego” wymiaru: władza-jednostka).
  3. Funkcje i struktura państwa oraz stosunek społeczeństwa do państwa. O ile w Europie państwo było postrzegane jako potencjalne zagrożenie dla jednostki, o tyle we wschodniej Azji ucisk wobec jed­nostki pochodził ze struktur niższego rzędu, zaś centralne władze państwowe jawiły się nierzadko jako obrońca ludności przed represyjnością lokalnych struktur władzy.

Ponadto, ponieważ władza była odpo­wiedzialna za całokształt warunków życia społecznego, w tym za do­brobyt jednostki, istniało przyzwolenie na interwencjonizm, którego czę­ścią była także ingerencja w sferę prywatną jednostki.

  1. Niski poziom aspiracji politycznych ludności, czego wyrazem był brak pluralizmu politycznego, różnorodności opcji i pro­pozycji ideowo-politycznych oraz polityczna apatia społeczeństwa; społeczeństwa azjatyckie, z reguły agrarne, charakteryzowały się nis­kim stopniem aktywności politycznej.

W rezultacie państwowa struk­tura polityczna zachowywała autonomię wobec społeczeństwa[1].

 

Niemniej jednak wskazuje się czasem na pewne pozytywne, wła­ściwe społeczeństwom azjatyckim cechy podejścia do ochrony praw człowieka: pragmatyzm (unikanie uchwalania górnolotnych deklara­cji) w rozwiązywaniu konkretnych problemów, preferowanie mecha­nizmów krajowych, poleganie na społecznej solidarności, uznanie dla praw kolektywnych, chroniących dobra wspólne społeczności.

 

W la­tach 90. myślenie o ochronie praw człowieka w Azji było zdomino­wane przez koncepcję „azjatyckich wartości”, które zgodnie z inter­pretacją jej protagonistów przemawiały na rzecz odrębności Azji w dziedzinie praw człowieka, łącznie
z zakwestionowaniem uniwer­salizmu (przypisywano mu wyłącznie zachodni rodowód) tych praw; szerzej na ten temat w innych częściach pracy.

 

Na przełomie lat 70. i 80. podjęto w ramach ONZ (przez Komisję Ekonomiczno-Społeczną dla Azji) pewne prace studyjne zmierzające do utworzenia bodaj namiastki regionalnego systemu ochrony praw człowieka w Azji. Wobec niechęci większości krajów regionu zostały one ostatecznie poniechane w drugiej połowie lat 80. Inne wysiłki międzynarodowe mają raczej charakter pozarządowy i subregionalny zasięg.

 

W ramach LAWASIA (organizacji kilkunastu krajów wschod­niej Azji i zachodniego Pacyfiku) istnieje od 1979 r. Stały Komitet Praw Człowieka. Powstała także w 1982 r. Regionalna Rada Praw Czło­wieka Azji Południowo-Wschodniej (z siedzibą w Manili). Istnieją jeszcze inne, niezbyt wpływowe koalicje organizacji pozarządowych, komisje
i ośrodki zajmujące się monitorowaniem sytuacji oraz pro­mocją praw człowieka; działa tam też aktywnie wiele zachodnich or­ganizacji pozarządowych z Amnesty Intemational włącznie[2].


[1] K. Gawlikowski, Problem człowieka z perspektywy  azjatyckiej, Azja – Pacyfik 1998, tom I

[2] K. Yamazaki, Ochrona praw człowieka w krajach azjatyckich. Sprawy Mię­dzynarodow. Warszawa 2000, s. 97

Opublikowano pisanie prac magisterskich, licencjackich, zaliczeniowych | Otagowano , | 1 komentarz